Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prawie od miesiąca żyją w osiem osób w 46-metrowym mieszkaniu. "Zyskałam nową rodzinę"

- To nie była trudna decyzja i gdybym musiała podjąć ją ponowie, byłaby taka sama – mówi Teresa Janus z Nowego Sącza, która wraz z mężem i córką, przyjęła pod swój dach pięć osób z Ukrainy. Od blisko miesiąca mieszka z nimi Natalia z dwiema nastoletnimi córkami i Mirka z niemowlakiem. W sumie osiem osób w mieszkaniu liczącym niespełna 46 metrów kwadratowych. Jest trochę ciasno, ale bez wątpienia każdy kąt w domu pani Teresy jest wypełniony miłością. Obie rodziny zaprzyjaźniły się. Wspólnie spędzają każdą chwilę, razem uczą się języków, sprzątają, czy gotują.

Prawie od miesiąca żyją w osiem osób w 46-metrowym mieszkaniu. "Zyskałam nową rodzinę"
fot: Bartosz Niemiec

Posłuchaj materiału Bartosza Niemca

- Dziś na obiad będzie rosół. Potrzebujemy mięsa, przyprawy, warzyw, magii, sól i pieprz. Dziewczyny pomagają obierać ziemniaki, warzywa. Dziewczyny probują każdego polskiego dania. Natalka podpatruje. U nich inaczej się panieruje. Jest wymiana doświadczeń i wspólna nauka - mówi pani Teresa.

Wbrew przysłowiu, w sądeckim mieszkaniu kucharek jest sześć, ale jest co jeść. "Barszczu ukraińskiego jeszcze nie gotowaliśmy. Mamy to w planach. Gotowaliśmy polski barszcz. Próbujemy różnych receptur, wymieniamy się doświadczeniami. Nawet robiłam zdjęcia, jak tutaj wyglądają placki ziemniaczane z gulaszem. Wysyłałam je koleżance, żeby zobaczyła polską recepturę" - podkreślają Natalia i Mirka.

Jak sobie poradzić w tyle osób na 46 metrach kwadratowych? "Rano do łazienki jest kolejka. Nie bijemy się jednak. Cierpliwie czekamy. Najbiedniejsza jest moja córeczka, bo ona zawsze musi do ubikacji, jak ktoś tam jest. Rano jeden potrzebuje do toalety, drugi pod prysznic, trzeci potrzebuje wysuszyć włosy. Jest kolejka, ale jest wesoło" - słyszymy.

Jak połączone rodziny spędzają dni wolne? "Chodzimy na spacery, na plac zabaw z dziećmi, zwiedzamy okolicę. Byliśmy w Starym Sączu, Nowym Sączu, w parku, nawet na koncercie. Zwiedzamy region. Jesteśmy jak rodzina. Zyskałam nowych ludzi, z którymi mogę porozmawiać, podzielić się problemami. Traktuję ich jak rodzinę" - dowiedział się reporter Radia Kraków.

Natalia i Mirka zaaklimatyzowały się w Nowym Sączu. Pani Teresa pomogła im załatwić wszelkie potrzebne formalności. Kobiety pomału rozglądają się za pracą oraz mieszkaniem, by rozpocząć nowe życie w naszym kraju.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski