Wielu z nich pracy nie szuka, ale ci, którzy próbują ją znaleźć mają duży problem. Tylko kilkunastu spośród kilkuset sądeckich Romów pracuje. Nie pomogły kursy aktywizacji zawodowej finansowane przez rząd. Pracodawcy wolą zatrudniać absolwentów zawodówek, niż uczestników samych szkoleń.
Przedsiębiorcy obawiają się też, że Romowie, którzy nie chodzili do szkoły, nie będą potrafili przystosować się do zasad współżycia społecznego - argumentuje Krzysztof Popiela Pełnomocnik Prezydenta Nowego Sącza ds. Romów - W szkołach zachodzi cały proces socjalizacji, natomiast na takich kursach dwu-, trzymiesięcznych takich elementów socjalizacyjnych nie ma i być może pracodawcy obawiają się kwestii związanych z przystosowaniem się pracownika do norm panujących w zakładzie pracy, do współżycia pomiedzy innymi pracownikami - wyjaśnia Popiela.
Romowie w Nowym Sączu pracują najczęściej jako asystenci w szkołach i na świetlicach romskich.
Joanna Porębska/jg