Mrozy i gruba warstwa śniegu sprawiły, że zwierzętom ciężko jest znaleźć pożywienie. W wyższych partiach gór zalega nawet metr śniegu, a im wyżej tym jest go więcej. Gdyby nie pomoc leśników, sarny i jelenie mogłyby nie przetrwać zimy. Ratunkiem są dla nich leśne stołówki. Tylko na terenie nadleśnictwa Piwniczna jest ich kilkanaście. Jedna z nich znajduje się w Łomnicy.
- Tu mamy sianokiszonkę. Ten balot na początku waży około 600-700 kilogramów. On jest już w większości zjedzony. Jest wysypana kukurydza. Jak chodzi o dokarmianie sianokiszonką to do tej pory wyłożyliśmy około 50 takich balotów. One w większości zostały skonsumowane - mówi Stanisław Michalik, nadleśniczy z Piwnicznej.
Na terenie nadleśnictwa żyje około tysiąca jeleni i tyle samo saren. Szacuje się, że z pożywienia, które poza leśnikami dostarczają też myśliwi korzysta połowa tych zwierząt.
(Marta Tyka/ko)