Zbieranie grzybów w żartach zyskało już status polskiego sportu narodowego, ale nie wszyscy trenują tę dyscyplinę. Ci, którzy nie mają czasu, kondycji lub ochoty na leśne wyprawy, po borowiki, rydze czy opieńki wybierają się na targowiska. Na Maślanym Rynku w Nowym Sączu od kilku lat grzyby sprzedawane są bez atestu. Nie ma go kto wystawić.
Posluchaj relacji Krystyny Pasek
Każdy, kto sprzedaje grzyby, zgodnie z przepisami, powinien mieć na nie atest. W przypadku świeżych wystarczy dokument od klasyfikatora grzybów. Jeśli są suszone lub w formie przetworów, potrzeba już wyższych kwalifikacji, które ma grzyboznawca.
Na Maślanym Rynku w Nowym Sączu od kilku lat nie jest zatrudniany jednak taki specjalista. Sądeczanie kupują więc na własne ryzyko. Jak mówią, mają zaufanie do sprzedawców.
Na pytanie o brak specjalisty wydającego atesty dla grzybów na targowisku, Mariusz Smoleń, Kierownik Referatu Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miasta w Nowym Sączu odpowiada:
Pomimo podejmowanych starań przez zarządzającą Maślanym Rynkiem spółkę STBS, niestety nie udało się pozyskać osoby, która podjęłaby się funkcji rzeczoznawcy i potrafiła udokumentować swoje kwalifikacje
W innym tonie wypowiada się na ten temat prezes spółki, Jacek Żelasko. Mówi, że zatrudniać grzyboznawcy nie zamierza, bo nie ma takiego obowiązku:
Jedynym przepisem, który mówi o konieczności posiadania świadectwa kwalifikacji grzybów, jest rozporządzenie ministra zdrowia, który jednoznacznie określa, że obowiązek posiadania świadectwa na sprzedawcach.
W efekcie, sprzedawcy grzybów nie mają dostępu do specjalisty już kolejny rok. I chociaż 2 grzyboznawców i 2 klasyfikatorów dyżuruje w sądeckim sanepidzie, to żaden z nich nie wyda atestu:
Nie mamy uprawnień do wydawania atestów
- mówi Gabriela Górowska z sądeckiego sanepidu. Dodaje jednak, że każdy, może zasięgnąć opinii ws. zebranych grzybów właśnie w sanepidzie. Chętnych do takich konsultacji jest bardzo wielu.
Ze względu na suszę, grzybobranie na Sądecczyźnie wystartowało w tym roku z opóźnieniem, ale zmiana pogody odmieniła złą passę. Grzybiarze mówią jednak, że sezon powoli się kończy. Końcówka października może być ostatnim momentem do zrobienia grzybowych zapasów na zimę.