Dokładnie 80 lat temu z Nowego Sącza wyruszyły pierwsze „wagony śmierci”, które zawiozły Żydów z sądeckiego getta do niemieckiego, nazistowskiego obozu zagłady w Bełżcu. W wyniku akcji Reinhardt zginęło 16 tys. sądeczan. W tym roku rocznica tych tragicznych wydarzeń zostanie upamiętniona w szczególny sposób.
Z Arturem Franczakiem z Sądeckiego Sztetla rozmawia Krystyna Pasek
"W ciszy przejdziemy ulicami miasta, tak jak to było 80 lat temu. Przejdziemy na plac 3 maja, gdzie pod małym postumentem oddawaliśmy hołd pomordowanym" - mówi Artur Franczak.
Nowy Sącz będzie miał jednak zupełnie nowe miejsce, gdzie w godny sposób zostanie uczczona pamięć o sądeckich Żydach. "To pomysł architekta, pana Kurzei. Możemy zdradzić, że najważniejszym elementem tego miejsca będzie tablica z nazwiskami zamordowanych. 12 tysięcy nazwisk, ale to niepełna lista, bo deportowano 16 tysięcy osób. Tyle udało nam się odtworzyć. Tu trzeba podkreślić ciężką pracę choćby dr. Łukasza Połomskiego" - dodaje Franczak.