Ponad 8 godzin trwała akcja ratunkowa dwóch turystów w Beskidzie Sądeckim. Mężczyźni z powodu intensywnych opadów śniegu, braku sił i wychłodzenia utknęli w okolicach Złomistego Wierchu w Paśmie Radziejowej. O trudnej sytuacji mężczyzn powiadomił ich kolega, któremu udało się dotrzeć do schroniska na Przehybie i wezwać GOPR. Dwumetrowe zaspy uniemożliwiły szybkie dotarcie do poszkodowanych quadami - mówi Michał Słaboń, naczelnik krynickiego GOPR-u.
Najbardziej wychłodzony turysta trafił do schroniska w ostatniej chwili.
Do podobnej interwencji dwa dni temu doszło w Bieszczadach. Ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR na Połoninie Wetlińskiej pomagali wychłodzonej turystce dotrzeć do schroniska, gdzie przez dwie godziny próbowali ogrzać
kobietę, która była w drugiej fazie hipotermii.
Zarówno w Beskidach, jak i w Bieszczadach wiele szlaków jest nieprzetartych. Po ostatnich opadach śniegu miejscami utworzyły się wysokie zaspy. Poruszanie się w takich warunkach wymaga sporego doświadczenia oraz odpowiedniego sprzętu w postaci rakiet śnieżnych lub nart skiturowych.