Czy legenda o skarbie ukrytym na zamku w Rytrze, którego podobno strzeże pies w postaci koguta, jest prawdziwa? Być może już wkrótce dowiedzą się tego archeolodzy. Za kilka dni rozpoczną oni prace na ruinach XIII wiecznej warowni, która góruje nad Popradem. W pierwszej kolejności badacze przekopią dziedziniec.
Posłuchaj materiału Bartosza Niemca
Ruiny zamku w Rytrze to największa atrakcja, najmniejszej sądeckiej gminy. Samorządu przez lata nie było jednak stać na przeprowadzenie częściowej rekonstrukcji, ale w końcu marzenie staje się faktem.
- Pozwolą na to zdobyte przez gminę dwa miliony złotych unijnej dotacji – chwali się wójt Władysław Wnętrzak – Materiał będzie wykorzystany na odbudowę murów zewnętrznych i baszty, na podniesienie całej budowli o około dwa metry. Natomiast nad ostróżem powstanie zadaszenie, któe pozwoli na przygotowywanie ekspozycji.
W małym muzeum mają się znaleźć m.in. sztylety, topory, fragmenty zbroi i kafli z pieców, które wydobyto z ziemi w latach poprzednich. Turystom pomysł się podoba. Jak poskreślają, teraz miejsce jest atrakcyjne, ale nie przyciąga na dłużej. Brakuje murów, które by przyciągały i robiły wrażenie.
Podobnego zdania jest Wiesław Mirek, przewodnik sądeckiego oddziału PTTK: - Cieszę się, że gminy takie coś odbudowują. Zwiedzam różne zakątki Europy i serce rośnie, gdy patrzę, jak oni tam o to wszystko dbają. Cieszę się że i u nas są inwestycje dla naszych turystów.
Archeolodzy rozpoczną prace na dziedzińcu ryterskiego zamku w ciągu najbliższych dni. Przede wszystkim muszą wydobyć przysypane ziemią kamienie, potrzebne do odbudowy murów. - Być może jednak uda się jeszcze coś odkryć – nie wyklucza wójt Władysław Wnętrzak – Może trafimy na jakąś studnię lub wejście do lochów.
Zamek będzie też lepiej widoczny z trasy krajowej prowadzącej z Nowego Sącza do przejścia granicznego ze Słowacją w Piwnicznej. Drzewa wokół ruin zostaną wycięte wiosną. Już teraz jednak łatwiej dostać się na zamek. Kamienistą ścieżkę, zastąpiła betonowa trasa pieszo-rowerowa. Jak mówią mieszkańcy, była ona potrzebna zarówno mieszkańcom jak i turystom. I być może właśnie to ktoś z nich będzie miał szczęście, a nie archeolodzy i odnajdzie skarb ukryty w podziemiach zamku. Według legendy strzeże go pies w postaci koguta. Co to oznacza nikt nie wie, może ten kto to zrozumie, odnajdzie też kosztowności?
Gmina stara się o kolejną dotację na prace przy zamku. Wniosek do programu transgranicznego opowie na kwotę miliona złotych. Jeśli uda się zdobyć pieniądze, gmina chce wykonać oświetlenie zamku oraz odtworzyć bramę wjazdową.
Bartosz Niemiec/wm