Policjanci zatrzymali 20-latka z Nowego Sącza, który umówił się na oglądanie samochodu na sprzedaż, a gdy pojazd mu się nie spodobał, chciał zwrotu kosztów dojazdu. Pieniądze dostał, bo zagroził sprzedającej przedmiotem podobnym do broni – teraz odpowie za rozbój.
Jak przekazał w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, do nieudanej transakcji doszło na jednej ze stacji paliwowych w Limanowej (Małopolskie). Na oględziny przyjechała tam sprzedająca samochód 18-letnia mieszkanka Krakowa wraz z bratem oraz potencjalny kupiec - 20-latek z Nowego Sącza i jego 19-letni towarzysz z Limanowej.
Samochód nie przypadł do gustu kupującemu, zażądał więc od sprzedającej zwrotu kosztów dojazdu w wysokości 200 zł. Gdy kobieta odmówiła, 20-latek zaczął grozić jej przedmiotem przypominającym broń. Przestraszona 18-latka przekazała napastnikowi 200 zł, po czym mężczyźni odjechali. Po wszystkim rodzeństwo zaalarmowało policję.
Mieszkaniec Nowego Sącza został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Postawiono mu zarzut dokonania rozboju, za co grozi do 12 lat więzienia. Jego kolega został przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony.