Zwierzęta z tak zwanego Mini-Zoo w Więciórce koło Myślenic są przewożone w inne miejsce - dowiedziała się reporterka Radia Kraków. W zwierzyńcu prowadzonym przez zakonnika interweniowało Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
Według pracowników TOZ zwierzęta przebywały w złych warunkach, były głodne i nie miały dostępu do wody.
Powiatowy Inspektor Weterynarii potwierdza, że wie o przewożeniu zwierząt w inne miejsce. Co więcej, informuje, że trafią one do ZOO... na Dolnym Śląsku.
Prawdopodobnie likwidacja ZOO nie ma nic wspólnego z ostatnią interwencją Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami.... bo np. zdaniem wójta gminy zwierzętom nie działa się krzywda. Jak dodał, powodem ma być to, że ksiądz, który prowadził zoo, został przeniesiony przez przełożonych do innego zakonu.
13 listopada swoją kontrolę przeprowadzał Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Stwierdzono wtedy kilka uchybień. Wśród najważniejszych – brak dokumentacji niektórych zwierząt, w tym dokumentów stwierdzających legalność pobytu zwierząt w Polsce. Dotyczy to kilku egzotycznych gatunków. Inspektorzy dali właścicielowi hodowli prawie miesiąc na uzupełnienie dokumentacji. Do dziś ona nie wpłynęła, choć ZOO w praktyce już nie istnieje. Na miejscu zostało tylko kilka sztuk zwierząt.
Właściciel hodowli, ks. Dariusz Sikorski, pytany o to skąd sprowadzał zwierzęta odpowiada: - Zdobywałem od innych hodowców. Na zasadzie wymiany zwierzętami. Od hodowców do hodowców.
Inspektorat Weterynarii zapewnia, że mimo likwidacji ZOO, będzie prowadzić swoje postępowanie. Jeśli do 11 grudnia właściciel nie przedstawi odpowiednich dokumentów, inspektorzy będą podejmować dalsze kroki - możliwe jest nałożenie grzywny lub skierowanie sprawy do sądu. Niezależnie do tego KTOZ zamierza złożyć zawiadomienie na policję.
(Teresa Gut/jp)