Jesienią zeszłego roku grupa osób zaczęła gotować zupę i zanosić ją wieczorami bezdomnym na krakowskie Planty. Tak powstała "Zupa na Plantach". Zimą gorąca zupa pomagała przetrwać największe mrozy. Jest lato, a spotkania przy garze trwają nadal - nie po to by jeść, ale by spotkać się z bezdomnymi. Inicjatywa zawędrowała też do innych polskich miast.
Posłuchaj materiału Katarzyny Maciejczyk
"Moja mama była jeszcze z pokolenia przedwojennego i zawsze mówiła, że zupa to podstawa obiadu, ale i podstawa rodziny i egzystencji. Zupa nas łączy, tutaj - we wspólnym gotowaniu, ale i jedzeniu" - mówi Małgorzata Dunikowska z Zupy na Plantach.
"Nie trzeba wielkiej ideologii, ruchów społecznych, by działać. Wystarczy się skrzyknąć. A ci ludzie, którzy są zaangażowani w Zupę, są po prostu piękni. My robimy też coś więcej, niż wszystkie organizacje charytatywne. Zupa na Plantach nie jest pakietem socjalnym dla bezdomnych. To raczej próba stworzenia miejsca, gdzie możemy kochać drugiego człowieka. A dziś świat bardzo tego potrzebuje" - dodaje Błażej Strzelczyk.
W Żywej Pracowni na ulicy Celnej w Krakowie trwa też zbiórka darów dla bezdomnych. Najpilniejsze obecnie potrzeby materialne to bielizna, odzież, obuwie i środki czystości.
(Katarzyna Maciejczyk/ew)