To zaskoczenie nawet dla archeologów! Ponad 3 tysiące przedmiotów wydobyto do tej pory podczas prac wykopaliskowych na terenie byłego obozu KL Plaszow w Krakowie. Badacze od maja sprawdzają, na ile zachował się dawny nazistowski obóz koncentracyjny po jego likwidacji przez Niemców i po II wojnie światowej, gdy ludność okoliczna wybierała cegły i kamień.
Posłuchaj materiału Magdaleny Zbylut, która przyglądała się pracy badaczy. Jej przewodnikiem był Kamil Karski z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa
Jak przekonuje Igor Pieńkos, kierownik wykopalisk w KL Plaszow, historia tego miejsca ukrywa się dosłownie parę centymetrów pod trawą.
"Znajdujemy resztki murów, pokruszone macewy, rzeczy osobiste ludzi przebywających w obozie: buty, kubki, miski, kieliszki. Ciekawostką jest znaleziony kufel do piwa, który mógł należeć do więźnia albo... do strażnika" - mówi Radiu Kraków Igor Pieńkos.
Przedmioty wydobyte przez archeologów mają być eksponowane w muzeum na terenie byłego obozu, którego powstanie jest planowane na 2020 rok.
Na początku 2016 roku podczas prac remontowych na tym terenie robotnicy natrafili na ludzkie szczątki. M.in. dzięki publikacjom Radia Kraków rozpoczęła się akcja uświadamiania krakowian i przypominania o historii obozu koncentracyjnego w Płaszowie.
Niemiecki obóz pracy przymusowej, później przekształcony w obóz koncentracyjny KL Plaszow, powstał w 1942 roku. W ciągu dwóch lat do obozu trafiło się od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy osób, głównie z Małopolski. Część więźniów przetransportowano później do KL Auschwitz. Na terenie obozu w Płaszowie więźniowie byli zmuszani do pracy przy szyciu mundurów, drukowaniu dokumentów i naprawianiu samochodów.
(Magdalena Zbylut/ew)