Można przez nie trafić za kratki, ale turyści przywożą je żeby pochwalić się przed znajomymi. Nos ryby piły, buty z krokodyla czy kawałki kości słoniowej - takie pamiątki z wakacji to nie jest rzadkie zjawisko na lotnisku w podkrakowskich Balicach.
Posłuchaj rozmowy Kingi Kality z Tomaszem Kierskim z izby celnej
Co roku kilkanaście osób przylatujących do podkrakowskich Balic pechowo kończy swój urlop. Wszystko przez takie egzotyczne przedmioty jak muszle, kawałki rafy koralowej czy torebka z krokodyla, które celnicy odkrywają w bagażach. Zakazane pamiątki są zabierane. Dodatkowo tacy pechowcy muszą zapłacić nawet kilkanaście tysięcy złotych. Niekiedy egzotyczne wakacje kończą za kratkami.
Żeby uniknąć nieprzyjemności po powrocie z wakacji lepiej wcześniej sprawdzić listę zakazanych pamiątek na stronie izby celnej. Nie warto też ufać handlarzom na targowiskach. Zawsze trzeba prosić ich o certyfikat, który potwierdzi, że nasze egzotyczne zakupy są legalne.
(Kinga Kalita/ko)