Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Władysław Żeleński. Wielki zapomniany powraca

W 140 lat od prawykonania, które odbyło się we Lwowie, w Filharmonii Krakowskiej zabrzmi opera Władysława Żeleńskiego „Konrad Wallenrod”. Ta zapomniana opera – skomponowana w czterech aktach według poematu Adama Mickiewicza, do której libretto napisali Zygmunt Sarnecki i Władysław Noskowski – powraca. Wykonanie będzie miało charakter koncertowy. Do tej produkcji zaangażowany został ogromny aparat wykonawczy Filharmonii Krakowskiej: Orkiestra i Chór, Chór Chłopięcy i Dziewczęcy oraz Ukraiński Chór Dziecięcy a także soliści, m.in.: Wojciech Parchem (tenor), Magdalena Schabowska (sopran), Jakub Szmidt (bas), Jacek Wróbel (baryton), Adam Dobek (baryton), Mariana Poltorak (sopran). Całość poprowadzi Krzysztof Słowiński.

Władysław Żeleński. Wielki zapomniany powraca
Władysław Żeleński/ Autorstwa Jan Mieczkowski - Polona, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=126617743

Koncert rozpocznie się, w niedzielę, 21 września, o godz. 18 w Filharmonii Krakowskiej. Wieczór odbywa się we współpracy ze Stowarzyszeniem Muzyki Polskiej, w ramach projektu Muzyczne Mosty.

Elżbieta Dziębowska, legendarna profesor muzykologii, redaktorka naczelna Encyklopedii Muzycznej PWM pisała w haśle Żeleński:

„Wydarzeniem tych lat stała się premiera opery ”.

Za co oberwało się Żeleńskiemu

Te skromne możliwości zespołu teatru we Lwowie, polegały m.in. na tym, że w orkiestrze nie było harfy. I partię zapisaną na ten instrument realizował na fortepianie Ignacy Jan Paderewski.

„Jak na dramat – brakuje akcji, jak na libretto operowe – za mało posiada on pierwiastka muzycznego. Jest w rzeczywistości uscenizowanym poematem” – oceniał ten utwór Paderewski.

Zresztą Władysławowi Żeleńskiemu „oberwało się” jeszcze za m.in. widoczne wpływy opery francuskiej, brak zwartej formy, rozwlekłość, nadmiar partii lirycznych i oratoryjnych, potężne chóry, a także za harmonię, która nie wnosi nic nowego, choć wstęp świetnie wprowadza w nastrój całości. Opera, pomimo to została przez krytykę przyjęta pozytywnie, a Żeleńskiego obwołano spadkobiercą Moniuszki. Nie pomogło to jednak operze i kolejne planowane wykonania w Warszawie nie doszły do skutku. Do tytułu wrócono dopiero w latach 30. XX wieku, a więc w 50 lat po prawykonaniu.

Lata powojenne też nie były szczęśliwe dla tej opery Żeleńskiego. Inscenizacje pojawiły się raptem m.in. w Poznaniu (1957), Gdańsku (1964) i w Łodzi (1998).

Władysław Żeleński żył 84 lata, a jego życie – poza sporadycznymi przerwami – było związane z Krakowem. Otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Krakowa, był założycielem i wieloletnimi dyrektorem Konserwatorium Muzycznego, dyrygentem, pianistą, kompozytorem o międzynarodowej sławie, docenianym przez jego współczesnych. Jego popularność nie przetrwała jednak do naszych czasów przyćmił go syn – Tadeusz Boy-Żeleński, pisarz, poeta, tłumacz, satyryk, lekarz, słowem: celebryta artystycznego międzywojnia.

Ale to wszystko za mało!

Ile razy przejeżdżam na rowerze pod kamienicą przy ulicy Wenecja 1, gdzie przez ostatnie 20 lat swojego życia mieszkał Władysław Żeleński nie mogę wyjść ze zdumienia, że choć ten kompozytor był uważany za dyktatora ówczesnego muzycznego Krakowa, tak szybko został zapomniany. A przecież była to postać numer jeden w muzyce, dzięki której Kraków miał okazję stać się muzycznym centrum, gdzie przecinały się różne wpływy, gdzie przyjeżdżali artyści, właśnie ze względu na Władysława Żeleńskiego.

Dziś mało kto pamięta o twórczości kompozytora. Powraca sporadycznie na estrady i sceny. Najczęściej wykonywana jest uwertura na orkiestrę „W Tatrach”. Ale np. jego opera „Goplana” przygotowana przez Teatr Wielki – Operę Narodową w Warszawie, blisko dziesięć lat temu, spotkała się z dużym zainteresowaniem. Od 2016 roku działa też Fundacja im. Władysława Żeleńskiego, założona w Grodkowicach przez państwa Trybulców i dwoi się i troi aby popularyzować twórczość Żeleńskiego. Ale to wszystko mało! Jak na taki dorobek i takiego twórcę!

Dlatego warto wybrać się do Filharmonii by usłyszeć koncertową wersję opery „Konrad Wallenrod” Władysława Żeleńskiego. Może się spodoba, może będzie to odkrycie?

Powiązane

  • Brzmienie naszych czasów: Muzyka Katedr

    Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

  • Bachowskie wyznanie wiary. Finał Muzyki w Starym Krakowie

    Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

  • Arvo Pärt: 90. urodziny Mistrza!

    Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"