Wtorek, 27 paź -1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Brzmienie naszych czasów: Muzyka Katedr

Często się zastanawiam, dlaczego jesteśmy społeczeństwem, którego bardziej ciekawią dzieła kompozytorów przeszłości niż tych, którzy żyją i tworzą w naszych czasach. Dlaczego muzyka naszych dekad nas nie interesuje? To zaskakujące, bo w przeszłości wszyscy znali dzieła kompozytorów sobie współczesnych, a my wolimy patrzeć do tyłu i z muzyki dawnych epok czerpać emocje. Dlaczego? Nie wiem. Może boimy się muzyki najnowszej, może uważamy, że muzyka współczesna jest gorsza bo nieznana, albo ryzykowna, bo przecież nie wiadomo jak brzmi lub, że nie ma harmonii, do której jest przyzwyczajone nasze ucho. Ale wcale nie musi tak być. Aby wyrobić sobie zdanie, trzeba chodzić na koncerty muzyki najnowszej i słuchać. Dużo słuchać. Wtedy pewnie odkryjemy jak bardzo muzyka współczesna jest różnorodna.

Brzmienie naszych czasów: Muzyka Katedr
Fot. A. Malatyńska-Stankiewicz

Dlatego z wielką ciekawością wybrałam się na koncert „1025. Muzyka Katedr”, który odbył się w poniedziałek, 25 sierpnia, w Bazylice Mariackiej. Wieczór był prezentacją trzech kompozycji Aleksandra Dębicza, pianisty i kompozytora, który od lat łączy z dużym powodzeniem muzykę klasyczną, filmową i improwizowaną. Były to: „Pasa Catedral” z 2019 roku oraz skomponowane w obecnym roku „Muzyka Katedr – Interludium” oraz specjalnie na zamówienie z okazji 1000-lecia koronacji i śmierci Bolesława Chrobrego sześcioczęściowy utwór – „1025”.

I od razu zaskoczenie: dawno nie widziałam tylu tak dobrych artystów razem na scenie. To była świetna wróżba, bo muzykę najnowszą trzeba wykonywać z najlepszymi. Tylko najlepsi mogą jej nadać odpowiedni kształt i sprawić, że nowe utwory będą nam się podobały, że zainteresują innych wykonawców i wreszcie, że wejdą w obieg koncertowy.

Tu solistami byli: Iwona Hossa, sopranistka niezwykle wszechstronna, obdarzona głosem o olbrzymiej skali, śpiewająca wysokie dźwięki na granicy ludzkiej możliwości. To dla niej pisał wysokie partie Krzysztof Penderecki, upewniając się czy będzie mogła zaśpiewać; Bartłomiej Nizioł – wirtuoz skrzypiec, m.in. laureat I nagrody w Konkursie Wieniawskiego z 1991 roku, zdobywca czterech Fryderyków za nagranie m.in. utworów Wieniawskiego i Bacewicz. Ale to nie wszystko, wśród solistów był jeszcze Maciej Frąckiewicz - wirtuoz akordeonu, który ma na swoim koncie prawykonania m.in. 100 utworów ,laureat Paszportu Polityki (2013) i także ,zwycięzca wielu międzynarodowych konkursów, w tym Konkursu Akordeonowym Arrasate Hiria (Hiszpania, 2012) oraz Łukasz Kuropaczewski – wirtuoz gitary, artysta który występuje w największych salach koncertowych, w tym w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku, nagrywa płyty i prowadzi liczne lekcje mistrzowskie na wielu uczelniach zagranicznych.

Solistą (w pierwszym utworze) był także kompozytor – Aleksander Dębicz. To bardzo sprawny, koncertujący pianista, poruszający się w klasyce i jazzie. Tylko przypomnę, że nie tak dawno temu mogliśmy go usłyszeć z Orkiestrą Filharmonii Krakowskiej oraz z Sinfoniettą Cracovią wykonującego Gershwina. Do tego dodać trzeba jeszcze Orkiestrę św. Marcina pod dyrekcją Dariusza Tabisza.

Kulminacją tego wieczoru stał się utwór „1025”. Kompozycja została zainspirowana tysiącletnią historią polskiej państwowości. Nie zabrakło więc muzycznego odniesienia do słynnej średniowiecznej pieśni, polskiego hymnu „Bogurodzica”. Pod względem stylu ta opowieść połączyła brzmienia klasyczne i filmowe. Kompozytor nazwał ten styl bliski jego estetyce twórczej i określił go mianem „cinematic classical”. Słuchało się tej muzyki niezwykle dobrze, miała ona wyważone proporcje, ciekawą harmonię tonalną, piękne tematy i mistrzowskie wykonanie. Słychać było, że muzycy mają sporo przyjemności w prezentowaniu tych utworów.

Koncert „1025. Muzyka Katedr” miał trasę koncertową po Polsce i oprócz Krakowa był prezentowany jeszcze w: Kołobrzegu, Gnieźnie, Poznaniu, Wrocławie i Warszawie.

I jedno zdziwienie. W Bazylice Mariackiej koncert został nagłośniony. Czy było to niezbędne? Przecież przestrzeń katedr, do której nawiązywał ten projekt, jest najdoskonalszą przestrzenią dla muzyki pod względem akustycznym. Kiedyś przecież wiedziano jak budować aby dźwięk się dobrze rozchodził. I ten „dialog muzyki z średniowieczna przestrzenią”, o której pisał w programie Przemysław Kieliszewski, dyrektor artystyczny tego projektu, byłby pewnie bardziej intymny, gdyby nie był wspomagany elektroniką.

Ale koncert wspaniały. Warto było przyjść i posłuchać.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów

  • Złota Piłka: Kane zwycięzcą plebiscytu, wśród kobiet Pajor tylko za Putellas