W piątek powinna zostać podpisana umowa pomiędzy krakowskim MPK, a bydgoską firmą PESA, na dostarczenie 50 "Krakowiaków" drugiej generacji. Cała procedura przetargowa wywołała mnóstwo kontrowersji, bo mimo tego że najniższą ofertę złożyła PESA, to krakowski przewoźnik odrzucił ich ofertę podkreślając, że tramwaje dostarczone w poprzednim przetargu były awaryjne i nie spełniły wymaganych oczekiwań. PESA odwołała się od tej decyzji do sądu, który przyznał jej rację. Wobec tego MPK wezwało firmę do podpisania ostatecznej umowy do 10 listopada, czyli do piątku.
Wszystko wskazuje na to, że podpisy pod umową nie zostały jeszcze złożone. Reporter Radia Kraków rozmawiał z przedstawicielami biura prasowego krakowskiego MPK, którzy nie mają w tej chwli żadnych informacji na temat tego, czy umowa została parafowana, ale jak podkreślają - w piątek długi i pełen zawiłości serial powinien w końcu się skończyć.
Możliwości są dwie. Umowa zostanie podpisana i to PESA dostarczy do Krakowa 50 nowych pojazdów, albo drogi krakowskiego MPK i bydgoskiej PESY rozejdą się. Wtedy jednak pojawi się nowy problem - kto, jak nie PESA zrealizuje to niezwykle ważne dla krakowskiej komunikacji zamówienie?
Tramwaje firmy PESA nie cieszą się dobrą sławą w Krakowie. Powód to seria awarii pojazdów, do tej pory zgłoszono ich aż 1700.
(Grzegorz Krzywak/ko)