Bez ich opinii śledztwa przedłużają się do kilku lat, a procesy sądowe odkładane są w nieskończoność. W Małopolsce coraz bardziej brakuje biegłych sądowych. Najgorzej jest ze specjalnościami lekarskimi.
Pokrzywdzeni, którzy swoich praw dochodzą w małopolskich sądach na wyroki sądów czekają kilka lat, często z bardzo złym stanem zdrowia. Wynika to z tego, że w Małopolsce lista specjalizacji w których brakuje biegłych sądowych jest długa, a najgorzej jest z biegłymi lekarzami. Eksperci alarmują, że jeśli tak dalej pójdzie to sądom może grozić paraliż, bo spraw medycznych pojawia się coraz więcej, a biegłych jest coraz mniej.
Biegli nie chcą pracować, bo jak twierdzą dostają zbyt mało pieniędzy, średnio za godzinę około 30 zł. Na liście specjalizacji, w których brakuje biegłych pojawiają się niestety nowe. Ostatnio pilnie poszukiwani są także biegli księgowi.
W Ministerstwie Sprawiedliwości prowadzone są prace nad projektem ustawy o biegłych, jednak nie ma tam zmian co do płacy. W ten sposób powstaje błędne koło, w którym pokrzywdzeni nadal czekają na odwlekane w nieskończoność procesy. W Małopolsce średnio co piąta sprawa wymaga opinii biegłego, którzy szukani są w całej Polsce.
(Agnieszka Bednarz/ko)