Do centrali TOPR dotarło w poniedziałek rano zgłoszenie, że w górach mógł zaginąć turysta. Z relacji jego żony wynikało, że 40-latek z Puław najprawdopodobniej wyszedł w Tatry i od niedzieli nie ma z nim jakiegokolwiek kontaktu. W poniedziałkowe popołudnie mężczyzna odnalazł się w... hotelu.
Telefon zaginionego nie odpowiadał a podczas wcześniejszej rozmowy z córką sugerował, że planuje wycieczkę w Tatry. Przez cały poniedziałek ratownicy TOPR prowadzili poszukiwania zaginionego mężczyzny. Niestety rodzina zaginionego nie była w stanie określić, czy turysta faktycznie wybrał się w Tatry, a jeśli tak, to jaką trasę zaplanował.
Tymczasem 40-latek cały i zdrowy pojawił się w poniedziałkowe popołudnie w jednym z zakopiańskich hoteli, spakował się i wyjechał do domu. Na razie, nie wiadomo co działo się z turystą w ciągu ostatnich 48 godzin.
Przestrzegamy przed tak nierozsądnym zachowaniem. Niewykluczone, że mężczyzna z Puław poniesie konsekwencje niepotrzebnej akcji ratunkowej w Tatrach.
( Przemyslaw Bolechowski /dw/ko)