Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle - pytają krakowscy Pogromcy Bazgrołów i piszą list do ministra sprawiedliwości. W nim aktywiści domagają się, by surowiej karać ulicznych pseudograficiarzy, podwyższyć dla nich karę finansową z 500 złotych na 10 tysięcy i obniżyć podatek od nieruchomości dla tych właścicieli, którzy na bieżąco usuwają nielegalne napisy.
Pogromcy Bazgrołów w liście wymieniają cztery najważniejsze postulaty:
1. Potrzebna jest zmiana kwalifikacji czynu z wykroczenia na przestępstwo, ze względu na rozległość zjawiska. Traktujmy bazgroły jak epidemię.
2. Należy bezwzględnie podnieść wysokość kar finansowych z dotychczasowych 500 zł na co najmniej 10 000 zł. Kwota ta byłaby wpłacana do kasy miejskiej, z którego to konta środki przeznaczane by były na naprawę miejskich elewacji.
3. Dajmy prawo miastom do finansowania remontu elewacji – aby miasta miały prawo do wydawania gminnych pieniędzy na remont prywatnych elewacji w wybranych przez siebie rejonach. Mam na myśli główne trakty komunikacyjne, takie jak (w przypadku Krakowa): trasy z lotniska do centrum miasta i trasę tranzytową - Zakopianka, Aleje Trzech Wieszczów, aż do wylotu w kierunku Warszawy.
4. Stwórzmy prawne podstawy do obniżenia podatku od nieruchomości dla tych właścicieli nieruchomości, którzy na bieżąco usuwają nielegalne napisy i znaki graficzne z elewacji, ogrodzeń, klatek schodowych. (Całość listu w załączniku artykułu)
Wcześniej Pogromcy Bazgrołów napisali w tej sprawie list do prezydenta Andrzeja Dudy i prezesa PZPN-u. ZOBACZ
Przypomnijmy, że Kraków rocznie wydaje aż 6 milionów złotych na usuwanie bazgrołów.
RK