Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Jedyną nadzieją jest leczenie protonami. W Krakowie nie ma na to szans

Nigdy nie ma dobrego momentu na to, aby zachorować. Ryszard ma 34 lata i właśnie rozgrywa swój prywatny mecz o życie. Przeciwnikiem jest guz mózgu, glejak IV stopnia - najtrudniejszy z możliwych rywali. Kiedy przychodzi śmiertelne zagrożenie, człowiek najbardziej uświadamia sobie, jak bardzo chce żyć. Szczególnie kiedy ma się marzenia do spełnienia. To najważniejsze o byciu ojcem. Ryszard chce żyć, bo ma dla kogo - kochającej żony Katarzyny. Nadzieją jest leczenie protonami, które jednak jest kosztowne - czytamy na portalu Onet.

Jedyną nadzieją jest leczenie protonami. W Krakowie nie ma na to szans
Fot. archiwum rodzinne/Onet.pl

Pieniądze na leczenie Ryszarda zbierane są przez fundację Kawałek Nieba. Datki można wpłacać na konto 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374 z tytułem 2081 pomoc dla Ryszarda Maciaś

Październik 2018 roku będzie Katarzynie i Ryszardowi kojarzyć się z początkiem zaciętej walki. Boju o: przyszłość, nadzieję, spełnienie marzeń, bycie razem.

- To właśnie tego dnia w pracy mój mąż Ryszard stracił przytomność. Miał też atak padaczki. Natychmiast został zabrany do szpitala przez pogotowie ratunkowe. Jeszcze tego samego dnia usłyszeliśmy, że u mojego męża pojawiły się zmiany w mózgu - opowiada pani Katarzyna.

Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że w głowie pana Ryszarda czai się śmierć. Guz mózgu, glejak IV stopnia. Najgorszy z możliwych.

"Walczymy i wierzymy"

- Mój mąż jest dla mnie największym oparciem, przyjacielem. Jest bardzo opiekuńczy. Przed nim jeszcze całe życie. Nie wyobrażam sobie, aby mogło go zabraknąć. Walczymy i wierzymy - mówi pani Katarzyna.

Walka trwa już kilka tygodni. Pierwsza odsłona - wygrana - miała miejsce 5 grudnia zeszłego roku. To właśnie wtedy lekarze z Tarnowa otworzyli głowę pana Ryszarda i przeprowadzili operację. Udało się usunąć część chorych komórek rakowych.

O losie dalszego leczenia miały zdecydować wyniki badań histopatologicznych. Te przyszły początkiem stycznia tego roku.

- Mąż ma bardzo wysoki współczynnik, wskazujący o szybkim wzroście guza, dlatego walczymy o każdy dzień. Glejak IV stopnia to najbardziej agresywny i złośliwy nowotwór - opowiada pani Katarzyna.

Leczenie protonami

Nadzieją na wygraną jest leczenie protonami. W Polsce wykonuje się je tylko w Centrum Cyklotronowym Bronowice Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie. Szkopuł w tym, że do leczenia są przyjmowani pacjenci z glejakiem I i II stopnia. Tych z IV - ze względu na złośliwość raka - nie przyjmuje się.

- O leczeniu protonami dowidzieliśmy się z telewizji. Widzieliśmy urywek programu, gdzie jeden z dziennikarzy mówił, że miał glejaka złośliwego i dzięki leczeniu protonami udało mi się wyleczyć - opowiada pani Katarzyna.

- Niestety w Krakowie nie ma na to szans, dlatego zaczęliśmy szukać możliwości leczenia za granicą. Oczywiście konsultowaliśmy tą decyzję z lekarzami prowadzącymi w Polsce. Mówili, że Ryszard ma teraz trzy drogi: leczenie protonami, chemoterapię albo radioterapię. Lekarze, z którymi się konsultowaliśmy różnie nam doradzali. Chemoterapia i radioterapia niosły ze sobą ryzyko, że Ryszard przestanie widzieć, bo nowotwór jest blisko gałki ocznej, a leczenie chemią uszkadza także zdrowe komórki - mówi. 

Tymczasem leczenie protonami powoduje, że wiązki laseru niszczą tylko chore komórki rakowe.

Nadzieja w Niemczech

Ostatecznie udało znaleźć się ośrodek, który podejmie się leczenia Ryszarda. Wybór padł na Monachium w Niemczech. Za leczenie trzeba jednak zapłacić. Według szacunków koszt to 150 tysięcy złotych. Dlatego liczy się czas. Im Ryszard szybciej zacznie leczenie, tym większe szanse na to, że mecz o życie zakończy się zwycięstwem.

- Wierzę, że nam się uda. Ryszard jest dla mnie najważniejszy. On musi to wygrać - mówi pani Katarzyna. - Zanim nowotwór pojawił się w naszym życiu rozmawialiśmy o tym, że chcemy mieć dzieci. Jak tylko Ryszard wyzdrowieje, to pierwszym marzeniem, jakie chcemy zrealizować to właśnie powiększyć naszą rodzinę. Uda się - podsumowuje pani Katarzyna.

(Dawid Serafin, Onet.pl/ew)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego