Skandal w krakowskim pogotowiu ratunkowym. Ratownicy medyczni, którzy trafili do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla, odurzeni byli nie tylko czadem, ale też alkoholem.
Przypomnijmy, na początku lutego ekipa karetki pojechała ratować podtrutego tlenkiem węgla 83-letniego mieszkańca Maciejowic.
Mężczyzna, mimo reanimacji - zmarł. Ratownicy z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla zostali przewiezieni do krakowskiego szpitala imienia Rydygiera. Tam wykryto u nich od 0,3 do 0,6 promila alkoholu.
Ratownicy zostaną zwolnieni z pracy, choć tłumaczyli , że nie spożywali alkoholu podczas dyżuru. Mieli to zrobić dopiero po przewiezieniu do szpitala
Po tym jak ratownicy trafili do szpitala, rozpętała się medialna burza w związku z brakiem czujników tlenku węgla w wyposażeniu ratowników. Dyrekcja krakowskiego pogotowia po tym zdarzeniu wyposażyła zespoły medyczne w detektory czadu.
Ewa Ostapowicz/IAR/bp