Ma obydwa skrzydła, silniki i powyginane śmigła. Jak na wrak, który przeleżał na dnie Bałtyku przez 70 lat ma się nieźle. Bombowiec Douglas A-20 wyłowiony z morza, niedługo będzie eksponatem Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie.
- Nowy eksponat to duże słowo. To stary i zmęczony eksponat. Jest mocno uszkodzony. Dzisiaj to jest wrózenie z fusów co my z nim zrobimy. Chcielibyśmy go odbudować. Nie chcielibyśmy budować repliki, to jest bardzo kosztowne i mało oryginalne. Ta struktura jest dla nas ważna, bo to jest świadectwo historii. Nie wiem jak będziemy go prezentowali. Czy będzie prezentowany w formie oczyszczonego destruktu, czy jego stan jest taki,że możemy w sposób czytelny zrelplikować brakujących elementów. - mówi Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie.
Samolot miał rosyjskie znaki rozpoznawcze. Rosjanie podczas II wojny światowej otrzymali od USA prawie 2700 takich samolotów. W XXI wieku na całym świecie zachowało się tylko 13 bombowców A-20. W czasie II wojny światowej wykorzystywano je jako myśliwce nocne i lekkie bombowce.
Jeszcze w październiku Douglas A-20 będzie przetransportowany do Krakowa.
(Tomasz Buszewski/ko)