31 marca kończy się rekrutacja do przedszkoli. Jak co roku nie wszystkie dzieci dostaną się tam, gdzie chcą tego rodzice, bo miejsc w publicznych placówkach jest wciąż za mało. Sprawę załatwiłyby tak zwane przedszkola modułowe budowane z gotowych elementów, ale wyposażonych tak jak zwykłe przedszkola. Władze Krakowa wciąż jednak boją się takiego rozwiązania.
Posłuchaj relacji Macieja Skowronka
Przedszkola modułowe od kilku lat działają w innych dużych miastach: we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku czy Warszawie. W efekcie problem z miejscami jest tam o wiele mniejszy, albo nie ma go wcale. Zaletą przedszkola modułowego jest nie tylko to, że jest tańsze i szybsze w budowie. W każdej chwili można je powiększyć, zmniejszyć lub przenieść w inne miejsce.
Wadą jest natomiast to, że nie jest tak trwałe jak zwykły budynek. I być może po kilkunastu latach byłoby do generalnego remontu. Ale to trudno ocenić, bo takie przedszkola w Polsce działają od niedawna.
Chętni na takie przedszkola są. Rada dzielnicy Borek Fałęcki jest gotowa wziąć udział w eksperymencie. I mówi o tym od wielu miesięcy - przypomina radna Renata Grotowska. Konkretnej odpowiedzi urzędników wciąż jednak nie ma.
Zobacz: Borek Fałęcki chce mieć przedszkole modułowe. Jest tanie
W budżecie Krakowa na ten rok przeznaczono 200 tysięcy złotych na nowe przedszkole w Borku. To pieniądze na projekt - mówi zastępca prezydenta Krakowa Tadeusz Matusz. Grotowskiej trudno zrozumieć dlaczego od razu nie można zdecydować się na to drugie.
W Borku obecnie jest tylko jedno przedszkole, a potrzeby są kilkukrotnie większe. W dodatku w dzielnicy nie ma ani jednego żłobka. Budowa zwykłego przedszkola może zaś potrwać... kilka lat.
Maciej Skowronek , jg