Chodzi o sprawę z października ubiegłego roku, kiedy na krakowskiej Tandecie doszło do konfliktu dwóch mężczyzn. Jeden z nich, działając w obronie koniecznej, miał pozbawić życia swojego rodaka, który zaatakował go maczetą. Śledczy nie zakwalifikowali zajścia jako zabójstwa.
Prokuraturze nie udało się wyjaśnić przyczyn konfliktu, do którego doszło między dwoma Wietnamczykami. 52-latek miał uderzyć 47-latka w twarz. Zaatakowany próbował oddać cios krzesłem, ale trafił w przypadkową osobę. Pół godziny później prowodyr całego zajścia wrócił z maczetą i zaatakował ponownie.
47-latek, broniąc się, zadał mężczyźnie śmiertelny cios nożem. Tuż po zajściu nie przyznał się do winy. Śledczy uznali, że działał w obronie koniecznej. Sprawa trafiła teraz do sądu, bo rodzina zmarłego 52-latka złożyła zażalenie na decyzję o umorzeniu postępowania.
(Dominika Panek/ko)