Pożar objął teren TANAP-u czyli słowackiego odpowiednika Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ogień pojawił się w trudno dostępnych miejscach i zanim udało się opanować pożar strawił kilkadziesiąt hektarów terenu. Największe zniszczenia są w rejonie miejscowości Stary Smokowiec gdzie w 2004 roku huragan powalił tysiące drzew.
Posłuchaj Jana Szuby, dowódcy straży pożarnej
Strażacy wciąż pracują na pogorzelisku w Tatrach na Słowacji, tuż przy samym kurorcie Stary Smokowiec. Jak już informowaliśmy, ogień objął ponad 20 hektarów młodego lasu. Od wczoraj walczyli z nim strażacy i żołnierze. To kolejna klęska, która dotknęła tamte okolice. 10 lat temu huragan zniszczył lasy, porastające górskie zbocza. Lasów do dziś nie udało się odtworzyć a pożar strawił suche drzewa, które zostały na wiatrołomie. Jan Szuba słowacki dowódca straży pożarnej ocenia, że pożar objął spory teren. Na szczęście wiatr nie przeniósł ognia w pobliże domów w Starym Smokowcu.
Mieszkańcy Starego Smokowca najbardziej obawiali się że ogień dojdzie aż do zabudowań mieszkalnych. W pewnym momencie pożar doszedł do cmentarza położonego na peryferiach miasta. Na szczęście wiatr zmienił kierunek a strażakom udało się ogień opanować. Teraz trwa systematyczne dogaszanie całego terenu. Wszystko wskazuje na to że ogień zaprószyli nieostrożni turyści.
(Przemysław Bolechowski/dw/ko)