Ogromny region, który co roku odwiedzany jest przez kilka milionów turystów, musi ciężko ranne osoby z urazami głowy transportować m.in.do krakowskich szpitali. Tymczasem, jak pokazuje przykład ciężko rannego 12-letniego skoczka, transport karetką trwa bardzo długo. Wprawdzie szpital w Nowym Targu ma oddział neurochirurgii, który jednak stoi pusty.
- Pacjent od momentu wjechania na SOR jest kierowany najczęściej na tomografię komputerową. Z oczekiwaniem na wynik badania zajmuje to około 15-20 min. Przygotowanie pacjenta do transportu i uzgodnienie przyjęcia na oddziale w Krakowie czy Tarnowie to blisko pół godziny. Razem z dowozem rannego wszystko trwa około 2 godzin - mówi radiu Kraków dr Jaciek Imioło - wicedyrektor szpitala w Nowym Targu. Dodaje też, że szybka diagnoza i operacja jest możliwa tylko wtedy, gdy tego typu oddział znajduje się w pobliżu. To czas odgrywa tu największą rolę.
Szpital w Nowym Targu ma wprawdzie oddział neurochirurgii i są na Podhalu odpowiedni lekarze, jednak placówka nie dostała kontraktu od NFZ. W związku z tym łóżka stoją puste lub korzystają z nich pacjenci oddziału ortopedii. Tymczasem, jak alarmują specjaliści, z każdym rokiem przybywa osób, które wymagają właśnie szybkiej pomocy lekarskiej związanej z urazami głowy.