"Sprawa parku jest już przesądzona" - pisze na Facebooku prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, ale w parku mogą też powstać... bloki. Sprawa dotyczy terenów przyfortecznych w rejonie ulicy Rydla, nazywanych zielonymi płucami Bronowic. Część tych terenów należy do miasta, jednak zdecydowana większość to własność Agencji Mienia Wojskowego. Ta planowała w tym miejscu budowę osiedla dla żołnierzy, jednak władze Krakowa - pod naporem mieszkańców - zaproponowały wymianę gruntów, tak aby przy Rydla mógł powstać park. Prezydent ogłosił już, że transakcja dobiega końca i że "pas zieleni nie zostanie przeznaczony pod zabudowę". To, jak się okazuje, nie do końca jest prawdą.
Jedna z działek przyfortecznych, ta która należy już do miasta, wkrótce ma zostać udostępniona mieszkańcom. Liczy ponad 2 hektary i jak informuje Piotr Kempf - niedługo zacznie się na niej budowa terenu zielonego dla mieszkańców. "To dawny peron, dawna bocznica kolejowa. Ten teren jest przygotowany, by udostępnić go mieszkańcom. Pojawią się ławki, kosze na śmieci. Ale chcielibyśmy wykorzystać dawne garaże kolejowe, być może na organizację np. jakichś targów żywieniowych. Cały projekt chcielibyśmy realizować jednak dopiero wtedy, gdy będziemy mieć pewność, która część tego terenu będzie należeć do miasta" - mówi Radiu Kraków dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.
Miasto negocjuje właśnie z Agencją Mienia Wojskowego wymianę działek, tak aby park przy ul. Rydla był większy. Jak przebiegają rozmowy? "16 lutego do Agencji wpłynęła propozycja ze strony miasta, która zakłada wolę zamiany części nieruchomości położonych w otulinie fortu na inną działkę. To okolice ul. Turniejowej, os. Kurdwanów. Działka przeznaczona pod budownictwo wielorodzinne. Po wstępnej kalkulacji jesteśmy jak najbardziej za pozyskaniem tej nieruchomości" - przyznaje Przemysław Wierzba, dyrektor małopolskiego oddziału Agencji Mienia Wojskowego.
Czy to oznacza, że mieszkańcy mogą już mrozić szampana w oczekiwaniu na otwarcie ich upragnionego parku? Niestety. Jak dodaje Wierzba, miasto nie jest zainteresowane wymianą całego terenu, który należy do Agencji Mienia Wojskowego. W tej części, o którą miasto nie pyta - jak tłumaczy Przemysław Wierzba - w zapisach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego nadal wpisane jest m.in. budownictwo wielorodzinne, ale "o niskiej intensywności".
"Jeżeli negocjujemy przejęcie tego terenu, to trzeba przejąć i zagospodarować go w całości, a nie samemu rezygnować z doskonałej okazji, która raz zmarnowana, nigdy nie wróci" - komentuje Tomasz Borejza z portalu Krowoderska.pl.
Fot. Jakub Włodek
Czyli, jeśli ten scenariusz się spełni to park powstanie, tyle, że pikniki w tym parku będą odbywać się pod oknami i balkonami bloków, które wybuduje AMW. Dlaczego miasto nie chce całego terenu i spełni tylko część marzeń mieszkańców? Na to pytanie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Zresztą mieszkańcy są sceptyczni co do szumnych zapowiedzi miasta i już tracą powoli wiarę w to, że urzędnicy stworzą dla nich upragniony park przy ul. Rydla - ale taki z prawdziwego zdarzenia - bez zabudowy. Monika Dębowska ze stowarzyszenia Zielone Bronowice, o powstanie terenu zielonego w tym miejscu walczy od wielu lat. Przyznaje jednak, że ostatnie zapowiedzi miasta - nie robią na niej większego wrażenia. "Przyzwyczaiłam się do tego, że przed wyborami jest dużo więcej obietnic, niż w międzyczasie, a potem i tak nie pokrywa się to z rzeczywistością. Uwierżę w park dopiero wtedy, gdy on się pojawi" - ocenia aktywistka.
I choć przyszłość parku i jego formy jest niepewna - to zdaniem Dębowskiej pewne jest jedno - to, że jest bardzo potrzebny. "Park potrzebny jest mieszkańcom, potrzebny jest w walce ze smogiem, ale i ze stresem. Intensywna zabudowa powoduje, że mieszkańcy zaczynają się zwyczajnie dusić" - mówi.
Osobnym wątkiem tego tematu jest Fort Bronowice leżący tuż przy terenach, na których ma powstać park. Miasto już zapowiedziało, że go nie wykupi ponieważ i tak nie zostanie zabudowany ze względu na ochronę konserwatorską, a jego utrzymanie byłoby zbyt dużym obciążeniem dla miejskiej kasy. Najprawdopodobniej zostanie sprzedany w prywatne ręce i o jego funkcji zadecyduje właściciel. Wg nieoficjalnych informacji - zainteresowane kupnem są dwie firmy, które chciałyby prowadzić tam działalność usługową.
(Grzegorz Krzywak/ew)