Na trzecie piętro na rękach, z wózkiem inwalidzkim przywiązanym do szyi - tak wchodzi do domu pani Maria z krakowskiej Nowej Huty. Czasami nawet trzy razy dziennie. Najgorzej jest, gdy zapomni czegoś ze sklepu. Blok, w którym mieszka pani Maria, nie jest przystosowany dla wózków inwalidzkich. Przystosować się go nie da. Klatka jest zbyt wąska na windę, wyciągnik znajdujący się na zewnątrz nie wchodzi w grę. Pani Maria nie ma bowiem balkonu, a poza tym budynek jest lekko nachylony.
Dlatego pani Maria z wózkiem na szyi pokonuje 50 schodów siłą własnych rąk. "Straszny ciężar. Jestem instruktorem i wolontariuszem w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Jeżdżę na obozy z dziecmi, pomagam im, tańczę, chcę być aktywna. Chcę życie przeżyć owocnie, nie tylko leżeć i patrzeć w sufit. Wystąpiłam do Urzędu Miasta o mieszkanie socjalne. Nie wiem jak wyjdzie, bo jest kolejka. Nie mogę jednak czekać nawet rok. Nie dam rady z tymi rękoma" - mówi pani Maria.