Organizatorzy zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum twierdzą, że ich inicjatywę poparło już 12,5 tysiąca osób. Danych tych nie da się jednak zweryfikować.
Jan Hoffman, radny dzielnicy I, mówi, że ta liczba przerosła jego najśmielsze oczekiwania:
Na samym początku zakładaliśmy, że ta będzie wynosić około dwóch tysięcy dziennie. Może dwóch i pół, jeżeli akcja "chwyci". Teraz podpisów mamy 12,5 tysiąca po trzech dniach zbierania. A pierwszy dzień był dniem jednak startowym, bo przynajmniej do godziny 12, kiedy przekazaliśmy nformację o referendum na konferencji prasowej, wiele osób nie miało w ogóle świadomości, że ta akcja wystartowała.
Są kolejne deklaracje polityków ws. referendum w Krakowie
Na razie jednak nie sposób zweryfikować danych, które podaje Hoffman.
PiS włącza się w zbiorkę podpisów pod krakowskim referendum
Żeby referendum mogło się odbyć, pod inicjatywą referendalną musi się podpisać 60 tysięcy osób. Głosy muszą być ważne, a wszystkie informacje jak PESEL czy miejsce zamieszkania - prawdziwe. Prezydent Aleksander Miszalski podkreśla, że pomysłodawcami referendum nie są mieszkańcy, a opozycyjne kluby i jego wrogowie.
"Nie da się kupić Krakowa". Aleksander Miszalski stanowczo o organizatorach referendum ws. jego odwołania
"Tak, płacimy ankieterom zbierającym podpisy" - powiedział w rozmowie z Radiem Kraków (kilka dni temu) Łukasz Gibała, szef klubu Kraków dla Mieszkańców. Łukasz Gibała. To odpowiedź na zarzuty radnych Koalicji Obywatelskiej - Grzegorz Stawowy (przewodniczący klubu radnych KO) przekonywał na antenie Radia Kraków, że ktoś wynajmuje do tego wolontariuszy. Jego zdaniem nie jest to więc oddolna inicjatywa mieszkańców
Łukasz Gibała tłumaczył:
Platforma Obywatelska i Aleksander Miszalski uwielbiają spiskowe teorie, więc oczywiście twierdzą, że to nie jest inicjatywa obywatelska i będą tak twierdzić. Ja się cieszę, że niewolnictwo już dawno się skończyło i każdy, kto ciężko pracuje przez osiem godzin, stoi na mrozie i zbiera podpisy, powinien być wynagradzany. Przy zbieraniu podpisów pod wcześniejszymi petycjami też wynagradzaliśmy ankieterów i tak jest w tym przypadku.
Referendum w Krakowie. Wiceprezydent: „nie spodziewałbym się bardzo istotnych zmian”