Nowi kontrolerzy od 1 lutego zaczną sprawdzać bilety w krakowskich tramwajach i autobusach. Kontrolą nie będzie się już zajmowało krakowskie MPK, ale firma zewnętrzna, która będzie podlegać bezpośrednio ZIKiT-owi.
Posłuchaj co mówi Michał Pyclik z ZIKiT i Sławomir Pujszo, z-ca dyrektora Renomy
To początek rewolucji w krakowskiej komunikacji miejskiej. Połowa kontrolerów będzie umundurowana. Dlaczego tylko połowa? ZIKiT tłumaczy, że chce w ten sposób przyzwyczaić pasażerów, że kontrole są i zdarzają się często. Z drugiej strony, aby podróżni nie uciekali przed kontrolą, druga połowa pracowników dalej będzie wciąż odziana w ubrania cywilne.
"Dla pasażerów to chyba lepiej? Bo będą wiedzieli, że do pojazdu wszedł kontroler. A że będzie kilku ubranych cywilnie to się wszystko wyrówna" - mówią jedni pasażerowie. Drudzy zwracają uwagę na estetykę: "Wreszcie! Nie będą się ukrywać. Dojdzie do porządku. Żeby mieli jakiś wygląd".
Skąd propozycja zmian? "Chcielibyśmy by wszyscy kontrolerzy byli umundurowani. Tak może będzie w przyszłości. Po co rewolucja? Po to, by pokazać, jak dużo jest kontroli w komunikacji. I że nie opłaca się jeździć bez biletu" - wyjaśnia Michał Pyclik z krakowskiego ZIKiT-u.
Kolejna zmiana to... nowoczesne czytniki, w jakie będą wyposażeni kontrolerzy. Po sprawdzeniu biletu miesięcznego, informacja o nim od razu zawędruje do systemu komputerowego. Podobnie będzie z mandatami, które będą od razu drukowane. Urządzenia mają też GPS-y, dzięki którym będzie wiadomo, gdzie kontrolerzy się znajdują. Rozwiązania te mają zmniejszyć ryzyko... korupcji.
Kolejną nowością jest to, że ewentualne odwołania i reklamacje nie będą już rozpatrywane przez MPK, ale przez samą firmę zajmującą się kontrolą biletów w swojej siedzibie przy ul. Wileńskiej 2 - w rejonie Alei 29 Listopada. Tu pojawiają się wątpliwości, czy ewentualne reklamacje nie będą trudniejsze? Michał Pyclik przypomina jednak, że zawsze w sytuacji spornej - można się odwołać do ZIKiT-u.
(Maciej Skowronek/ko)