Około 300 osób przeszło ulicami Krakowa, aby sprzeciwić się mowie nienawiści. W większości młodzi ludzie podkreślali, że marsz nie jest protestem przeciwko imigrantom, ani za przyjmowaniem uchodźców. Celem zgromadzonych było zwrócenie uwagi na rosnącą falę przemocy.
posłuchaj protestujących
- Od znajomych obcokrajowców słyszymy, że obcokrajowca który rysami twarzy czy karnacją nie podoba sie "prawdziwym Polakom" przynajmniej kilka razy w ciągu ostatnich kilku miesięcy doznał zaczepek słownych czy wyzwisk na ulicy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy sytuacja zmieniła się diametralnie - powiedział w rozmowie z Radiem Kraków Jakub Belina-Brzozowski, organizator marszu.
Dzisiejszy marsz nie będzie ostatnim wydarzeniem pod hasłem: "Nie w moim imieniu. Stop agresji". W najbliższych tygodniach w Krakowie mają się odbywać kolejne happeningi.
Teresa Gut/bp