W Krakowie - 2 miesiące, w regionie - nawet 3, tyle muszą czekać chorzy, by dostać się do onkologa. Pacjenci, u których wykryto raka, często muszą zwlekać z rozpoczęciem leczenia. Kolejka jest także na łóżko na chemioterapii oraz radioterapii, na taki luksus trzeba czekaći od tygodnia do miesiąca.
Kilkutygodniowe oczekiwanie na wizytę do onkologa, następnie kolejka na badania, a potem jeszcze odległy termin przyjęcia do szpitala - tak wygląda leczenie pacjentów chorych na raka w wielu małopolskich placówkach. Zdaniem małopolskiego konsultanta do spraw chirurgii onkologicznej, profesora Leszka Kołodziejskiego, powodem jest ograniczanie pieniędzy na leczenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Choć ośrodków leczących nowotwory mamy sporo, to kolejki wciąż są sporym problemem - ocenia profesor Kołodziejski.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że kolejki w przychodniach muszą się wreszcie skończyć. Wyzwanie ich skrócenia otrzymał minister zdrowia.
W Polsce leczeniem nowotworów zajmują się trzy specjalności: onkologia kliniczna, radioterapia i chirurgia onkologiczna. Ich przedstawiciele zazwyczaj ściśle ze sobą współpracują, niejednokrotnie korzystając jeszcze z konsultacji u innych specjalistów, np. neurochirurga, gdy zmiany nowotworowe są w mózgu, czy ginekologa przy chorobach kobiecych.
Tymczasem rozrasta się małopolska baza ośrodków, w których leczeni są chorzy na raka. W tym roku na medycznej mapie regionu pojawiło się m.in. nowe centrum radioterapii w Krakowie. Dzięki temu pacjenci mają szansę na lepsze i szybsze leczenie
(Ewa Ostapowicz/ko)