Czy podczas opery solistki także wystąpią nago? Szef Capelli Cracoviensis nie wyklucza takiej możliwości. Czy opera może być sexy?
Plakat z czterema nagimi kobietami reklamuje wykonywaną przez Capellę Cracoviensis jedną z oper Haendla. Rozebrane panie to solistki zespołu, które w ten sposób starają się przyciągnąć słuchaczy do Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Jest to dość niekonwencjonalna reklama, przynajmniej jak na prawidła sztuki operowej. Chwyt reklamowy, prowokacja, a może zachowanie absolutnie naturalne w show-biznesie?
Na pytanie, czy bohaterki nie miały oporu przed taką formą promocji muzycznego wydarzenia Marzena Lubaszka odpowiada:
"Nie, na pewno nie. Pamiętam też reakcje koleżanek z tej sesji zdjęciowej i nie przypominam sobie żeby był jakiś opór. A po za tym nie bardzo rozumiem dlaczego miałby być jakiś opór?" - dodaje Marzena Lubaszka.
" . Nie ma żadnej golizny. Nie jest bardziej ostre niż wiele reklam. To jest po prostu ładne. Oczywiście to jest kwestia gustu (śmiech). Mnie się wydaje, ze jest ładne" - dodaje.
"Na przestrzeni lat muzyka Haendla zrobiła się bardzo pomnikowa, a my w tej realizacji Czarka Tomaszewskiego próbujemy tę muzykę ściągnąć z piedestału i uczynić ją bardziej namacalną" - dodaje Joanna Dobrakowska.
Opera "Amadigi di Gaula" Haendla przygotowana przez Capellę Cracoviensis sięga także po język innych sztuk: body artu, filmu i performance'u.
Zobaczymy ją 16, 17 i 19 lutego w Małopolskim Ogrodzie Sztuki.