Potrawy w barach mlecznych znów będą solidnie doprawione. Od dziś kucharki barów mlecznych mogą używać przypraw i nie martwić się o utratę państwowej dotacji. Do tej pory, jadłodajne, które dodawały do potraw przypraw innych niż sól, nie mogły liczyć na dofinansowanie z budżetu państwa. O zmianę obowiązujących dotąd przepisów walczyła inicjatywa "Narodowy Bar Mleczny". To na ich zaproszenie w środę w nowohuckim barze obiad zjadł minister finansów Mateusz Szczurek.
Ministrowi zaserwowano zupę pomidorową i pierogi ruskie. - Udało się rozpocząć nową erę. Nowe rozporządzenie spowoduje, że pieniądze podatników trafią do klientów barów mlecznych i wspomogą tanie, zdrowe i smaczne żywienie - mówił minister finansów Mateusz Szczurek.
O zmianę rozporządzenia, które zakazywało używania innych przypraw niż sól, walczył Waldemar Domański - dyrektor Biblioteki Polskiej Piosenki, aktywista i inicjator Narodowego Baru Mlecznego. Żartował, że teraz będzie musiał rozwiązać swoją inicjatywę, bo cel został osiągnięty. - Zostały określone jasno przepisy. Skończyła się udręka i zastanawianie się, czy dodawać pieprz do potraw czy nie - mówił Domański.
Zofia Kostecka, kierownik baru mlecznego na os. Kaziemirzowskim w Nowej Hucie przyznała, że decyzję przyjęła z radością. - Przecież gotować bez przypraw nie można było. Każdy kucharz musi mieć wszystkie przyprawy, by przygotować dobre danie - podkreślała szefowa baru.
Teresa Gut/ ar