Mimo ostrzeżeń IMGW o oblodzeniach, atak zimy sparaliżował w czwartek wieczorem Kraków. Ulice były skute lodem, samochody stały w korkach, a autobusy komunikacji miejskiej notowały nawet godzinne opóźnienia.
Mówi Piotr Odorczuk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie
Fatalnie było m.in. w okolicy ronda Mogilskiego i ronda Kotlarskiego. Samochody utknęły przed skutym lodem mostem Kotlarskim, nie mogąc na niego wjechać.
Sparaliżowana była północ Krakowa, wjazd do miasta od strony Zielonek, a także ulice na terenie Witkowic i al. 29 Listopada.
MPO przekonuje, że nic nie wskazywało na to, że lód tak szybko pokryje ulice. Ostrzeżenie IMGW dotyczyło bowiem wschodniej Małopolski, a nie samego Krakowa. Śnieżyca oraz wiatr spowodowały, że to, co spadło na asfalt i chodniki, błyskawicznie zamarzło. Zanim służby wyjechały na ulice i usunęły lód minęło kilka godzin. Do tego doszły korki, które sparaliżowały miasto i utrudniały solarkom dojazd.
W piątek, w środku długiego weekendu, sytuacja powinna być stabilna. Ma nie padać, a na ulicach i drogach Małopolski ma być niewielki ruch.
Policja zapowiada, że przez cały długi weekend będzie patrolować drogi. Przypominamy o nowym taryfikatorze i surowszych karach dla piratów drogowych.