Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Mija pół roku od pożaru archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Co udało się ustalić?

Co dzieje się teraz na terenie przy ulicy Na Załęczu? Ile dokumentów udało się ocalić? Czy śledczy i magistrat wiedzą już co było przyczyną pożar? - te pytania zadają mieszkańcy miasta i radni, którzy niepokoją się o to jak będzie w przyszłości wyglądała obsługa spraw w urzędzie.

Mija pół roku od pożaru archiwum Urzędu Miasta Krakowa. Co udało się ustalić?
Fot. Marek Lasyk

Posłuchaj materiału Joanny Orszulak

Pożar wybuchł wieczorem 6 lutego. W akcji gaśniczej, która trwała ponad 10 dni z ogniem walczyło ponad 600 strażaków. Co wiadomo po 6 miesiącach od tego zdarzenia?

W sprawie nadal toczy się prokuratorskie śledztwo, które ma ustalić przyczynę zapłonu. Wątpliwości śledczych budzi to, że ogień pojawił się w czterech miejscach jednocześnie w obu halach. Jak mówi Jan Machowski z Zarządu Inwestycji Miejskich - oba budynki archiwum zostały rozebrane. 

"W zasadzie te dwa budynki są wyburzone. Jest budynek administracyjny, który nie został objęty pożarem, natomiast oczywiście doszło do pewnych uszkodzeń w trakcie akcji ratunkowej prowadzonej przez straż pożarną. Dostała się tam woda, więc ten budynek też musi być zabezpieczony. No i jest hala nr 3, która była na ukończeniu, która nie została odebrana przed pożarem, była w trakcie odbioru i która także została w trakcie akcji dotknięta różnego rodzaju działaniami, więc ona w tej chwili także nie funkcjonuje" - wyjaśnia Machowski.

Teraz specjaliści będą musieli ocenić skalę zniszczeń.

"Będziemy zlecać eskpertyzy, czy fundamenty tych dwóch wyburzonych hal nadają się do nadbudowy, czy konieczne będzie wyburzenie całkowite łącznie z fundamentami i odbudowa w tym miejscu dwóch nowych hal. Będziemy też zlecać ekspertyzę dotyczącą trzeciego budynku, który jest w zasadzie w naszym rozumieniu gotowy do przyjęcia, ale oczywiście trzeba go jeszcze dostosować do funkcjonowania. Te wszystkie systemy, które były zamontowane zostały przejęte w ramach postępowania w prokuraturze" - dodaje Jan Machowski.

Najważniejszym pytaniem jest jednak to, ile dokumentów udało ocalić się z płonących budynków. Przypomnę w halach znajdowało się około 20 kilometrów akt. 

"Odzyskaliśmy mniej więcej kilometr dokumentów, które w tej chwili są zamrażane, więc będą potem odmrażane i osuszane, żeby się nie zniszczyły, i około 48 metrów dokumentów, które już zostały osuszone i one w tej chwili przejdą odkażanie" - mówi Monika Chylaszek.


Rzeczniczka prezydenta Krakowa przyznaje, że to niewiele, ale stan, w jakim znajdowała się większość zbiorów nie pozwalał na ich ewakuację, lub ratowanie dokumentów, które miałyby trafić wkrótce do utylizacji ze względu na kategorię ich przechowywania - było po prostu nieopłacalne. 

"Te dokumenty, które odzyskiwano, to są dokumenty kategorii A, czyli tej najcenniejszej. Ja dokładnie jeszcze w tej chwili nie potraifę powiedzieć, co tam jest, jeżeli chodzi o te zamrożone dokumenty, bo tego przecież nie dało się przeglądać, ale wiemy, że to są właśnie te dokumenty i wyciągano je z tych miejsc, gdzie były te najcenniejsze, które powinny być przechowywane" - wyjaśnia Chylaszek.

Wciąż nie wiadomo jednak jaką część najcenniejszych zbiorów stanowią ocalone dokumenty. Akta na razie są zamrożone, dlatego nie wiadomo co dokładnie znajduje się w tym zbiorze.

Równolegle biegli powołani przez prokuraturę oraz eksperci z Politechniki Poznańskiej oceniają zabezpieczenia, które były zamontowane w halach. Ich zadaniem jest również ustalenie tego dlaczego zamontowany system gaśniczy nie poradził sobie z pożarem. Informacje, które przekazuje magistrat niepokoją radnego Michała Drewnickiego, który od momentu ugaszenia pożaru domagał się konkretnych informacji dotyczących rozmiaru strat oraz dalszych kroków, które zamierza w tej sprawie podjąć urząd miasta. Jak mówi - do dziś w tej sprawie jest więcej pytań niż odpowiedzi.

"Dalej nie mamy informacji z prokuratury i od strony prezydenta Majchrowskiego, jakie mogły być przyczyny, jakie systemy zawiodły bądź kto z obsługi zawiódł lub czy mieliśmy tu do czynienia z podpalaniem, bo ta teza również mocno krążyłą w przestrzeni publicznej. Ja sądzę, że prezydent Majchrowski i jego urzędnicy wyszli z takiego założenia, żeby przemilczeć tę sprawę, tak naprawdę nic nie wyjaśnić. Tego też wymagają mieszkańcy Krakowa, którzy jednak częśćiowo utracili tam dokumenty przez co sami mają problemy" - komentuje Drewnicki.

Jak dodaje, po pół roku wciąż trudno przewidzieć jak w przyszłości będzie wyglądało załatwianie spraw w urzędzie, skoro udało się ocalić tak niewiele dokumentów. Archiwalia wyciągnięte z pożaru, po zabezpieczeniu i przejrzeniu mają trafić do starego budynku miejskiego archiwum przy ulicy Dobrego Pasterza.

Fot. Marek Lasyk

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies