"Prędzej umrę, niż się wyprowadzę" - to słowa Anny Kuć, mieszkanki Gdowa, której dom stoi na trasie budowy nowej obwodnicy tego miasta.
Posłuchaj mieszkanki Gdowa
Dziś jej działkę przejął Urząd Wojewódzki. Choć ma się wyprowadzić najpóźniej do jutro do 18:00 - twierdzi stanowczo, że z nigdzie iść nie zamierza.
Anna Kuć jest ostatnią mieszkanką Gdowa, która sprzeciwia się wyprowadzce. Wcześniej do opuszczenie domu drogą eksmisji zmuszono jej sąsiadkę. Reszta mieszkańców zgodziła się na oddanie domu w zamian za odszkodowanie i mieszkanie zastępcze.
Decyzja o natychmiastowej wykonalności projektu jest jednak nieubłagana. Urzędnicy powtarzają, że wybrano "najmniejsze zło" z pośród czterech wariantów przebiegu trasy. Teraz protestów się już nie przewiduje. W podobnej sytuacji znalazło się też wielu innych mieszkańców Gdowa. Większość z nich opuściła jednak swoje domy dobrowolnie - skusiło ich wyższe odszkodowanie, które przysługuje tym, którzy się nie buntowali. Dla Pani Anny pieniądze nie mają jednak żadnego znaczenia.
( Karol Surówka /dw)