Mieszkańcy podkrakowskich Niepołomic i pobliskich wsi Grabie i Brzegi walczą o częstsze kursy podmiejskich autobusów. Linia 221 kursuje średnio co półtorej godziny. To zdaniem pasażerów, z którymi rozmawiał reporter Radia Kraków, zdecydowanie za rzadko.
- Chcemy czterech kursów tam i z powrotem, najlepiej w godzinach porannego i popołudniowego szczytu - mówi pan Andrzej, jeden z inicjatorów akcji zbierania podpisów. Jak przyznaje, ludzie chwalą sobie jazdę autobusem MPK, ale mogłoby być jeszcze lepiej. "Jest to dobra sprawa, to tańsze niż busy. Jak autobus ulegnie awarii, to jest zastępczy. Jak bus ulegnie awarii, to trzeba czekać 2,3 kolejne kursy" - podkreśla pan Andrzej.
Pasażerowie linii 221 zebrali prawie 500 podpisów i przesłali je urzędnikom z gmin Wieliczka i Niepołomice . Ci jednak odpowiadają, że na kolejne kursy nie ma pieniędzy. Dla pasażerów to spory problem, bo linia 221 to w tej chwili jedyna możliwość dotarcia do pracy. Na wiosnę na tej trasie zaczął kursować bus, ale po kilku miesiącach przewoźnik zrezygnował, bo uznał, że to się nie opłaca.
Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu - odpowiedzialny za krakowską komunikacje miejską tłumaczy, że na dodatkowe kursy pieniądze musi wyłożyć gmina, na terenie której jeździ autobus. "Problem jest jednak taki, że 221 jeździ na terenie aż trzech gmin" - mówi Michał Pyclik z ZIKiT-u. "Ona ma trasę długości 14 kilometrów. To około 171 tysięcy złotych rocznie za obsługę czterech dodatkowych kursów. Gmina musiałaby pokryć co najmniej 50% kosztów. Tak wynika z aneksów. Resztę musiałby wyłożyć Kraków, bo w pewnej części, autobus jeździ po terenie Krakowa" - dodaje Pyclik.
Zdaniem Pyclika Kraków jest gotów znaleźć pieniądze. Gorzej z Niepołomicami i Wieliczką. Tamtejsze władze mówią, że nie są w stanie sfinansować dodatkowych kursów. Obie musiałyby wyłożyć po niespełna 45 tysięcy złotych rocznie.
(Maciej Skowronek/ko)