Już kilkaset podpisów widnieje pod petycją do władz Krzeszowic w obronie wycinanych drzew. W parku Bogackiego i na tak zwanych Dzikich Plantach pod topór poszło około 20 kilkudziesięcioletnich, a nawet kilkusetletnich okazów. Dlaczego władze miasta zdecydowały się na wycinkę?
Posłuchaj materiału Marcina Friedricha
Na Dzikich Plantach słychać jeszcze odgłos pilarek, ale to już tylko frezowanie pozostałych po wycince pni. Kilkadziesiąt pozostałych drzew oznaczonych jest pomarańczowymi kropkami - to przeraziło obrońców zieleni, którzy postanowili wystosować petycję do władz miejskich. "W tej chwili działamy już prewencyjnie. Wcześniej w ogóle nie zostaliśmy poinformowani o wycince, jej skali i jak to wszystko będzie wyglądało. Są tu okazy drzew pomnikowych, kilkusetletnie, kilka z nich zostało już wyciętych" - mówi Radiu Kraków Wojciech Gałosz.
Burmistrz nie chciał komentować sprawy. Odesłał aktywistów do swojego oświadczenia na miejskiej stronie internetowej, gdzie tłumaczy, że wycinka konieczna była ze względów bezpieczeństwa. Zdaniem władz miasta więszość wycinanych drzew była spróchniała, groziła upadkiem lub były zniszczone przez silne wiatry. Były jednak zdrowe drzewa, ale stały na przeszkodzie planowanej inwestycji, czyli remontowi parkowych alajek.
Jak się okazuje, wszystkie działania odbywały się pod okiem konserwatora zabytków, a wciąż widoczne na pniach pomarańczowe kropki wskazują na konieczność "przycięcia" drzewa. "Tu były cięcia sanitarne, usunięto część gałęzi" - tłumaczył reporterowi Radia Kraków jeden z pilarzy.
Część mieszkańców potwierdza także, że pod topór poszły jedynie te drzewa, które zagrażały bezpieczeństwu. "Na pewno wycinka trochę niepokoi, ale niektóre drzewa są tu bardzo stare i w czasie burz po prostu padały" - przyznają mieszkańcy.
Władze miasta odpowiadają, że w zamian posadzą nowe drzewa. Tylko, że w miejsce wyciętych dwudziestu drzew zasadzić chcą - jak twierdzą autorzy petycji - tylko kilka. "Mleko się rozlało. Teraz wypada się zastanowić, jak tę zieleń odżywić. Żeby nie zasadzono tylko kilku rachitycznych drzewek, ale żeby posadzono liczbę proporcjonalną do wycinki" - podkreśla Wojciech Gałosz. Z oświadczenia burmistrza nie wynika, ile dokładnie będzie nowych nasadzeń. Wiadomo tylko, że w decyzji konserwatora zabytków został on zobligowany do posadzenia 4 sztuk i to do końca października przyszłego roku.
(Marcin Friedrich/ko)