"Za zamieszanie wokół hotelu Cracovia miasto zapłaci wysoką cenę, bo nie zmienia się reguł w trakcie gry" - to opinia Piotra Krochmala z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.
W środę władze Krakowa poznają plany właściciela hotelu związane z zagospodarowaniem tego obiektu. Według przedstawicieli magistratu, inwestor będzie chciał tam wybudować galerię handlową, a na to zgody nie ma. Jak tłumaczy Krochmal, wpisanie budynku na listę obiektów chronionych zaraz po tym, gdy kupił go nowy właściciel może przynieść miastu fatalne skutki.
Niedawno komisja zagospodarowania przestrzennego krakowskiej Rady Miasta dopuściła budowę na dwu ostatnich piętrach apartamentów - inwestor tą propozycją nie był jednak zainteresowany.
J. Gowin: "Sądy rejonowe podniosę do rangi okręgowych"
Rozmowa Jacka Bańki z Piotr Krochmalem z Instytutu Analiz "Monitor Rynku Nieruchomości".
Dlaczego właściciel Cracovii tak bardzo upiera się przy galerii handlowej? Jak pan sobie to tłumaczy?
- Myślę, że dokładne plany inwestora nie są do końca znane. Te plotki, które chodzą po rynku to są tylko przypuszczenia. Być może inwestor planuje tam galerię handlową. Jeśli tak to widocznie widzi pole do tego. Jest to poprzedzone analizami inwestycyjnymi i uważa, że zarobi jeśli w tym miejscu stanie galeria handlowa.
Galeria handlowa to dzisiaj najlepszy i najpewniejszy zysk?
- Myślę, że jeden z wielu, które przynoszą zysk w dzisiejszych czasach.
Tych galerii handlowych w Krakowie nie brakuje. Niektóre pustoszeją.
- Tak, nie brakuje. Widzimy konkurencję. Galeria Krakowska „położyła” handel w innych galeriach. Ona bardzo dobrze funkcjonuje. Jeśli zbudowanoby w podobnym miejscu kolejną galerię to ona odniosłaby sukces rynkowy kosztem innych miejsc w Krakowie.