Święta w Małopolsce upłynęły spokojnie. Ominęly nas poważne wypadki.
Wczoraj wieczorem w kamienicy przy ul. Dietla w Krakowie spłonęło jedno z mieszkań. Znajdowało się tam biuro architektoniczne. Jak twierdzą świadkowie - z lokalu wybiegł mężczyzna, na którym płonęło ubranie, ale mimo poszukiwań nie udało się go odnaleźć. Na miejscu była straż pożarna i kartka pogotowia. Ewakuowano lokatorów sąsiedniego mieszkania. Jak informuje policja i pogotowie, żadna z tych osób nie ucierpiała. Dziś policjanci przeprowadzą oględziny i będą wyjaśniać przyczyny pożaru.
Ponad tysiąc sto razy wyjeżdżały do chorych w ciągu ostatnich trzech dni karetki pogotowia, które wysyłali dyspozytorzy w Krakowie. Krakowska dyspozytornia obsługuje prawie dwie trzecie całego regionu. Pracownicy pogotowia byli zaskoczeni tak dużym ruchem.
3 kolizje, w których nikt nie ucierpiał oraz 4 zatrzymanych nietrzeźwych kierowców – tak wyglądały święta w statystykach sądeckiej policji. Nieco więcej pracy mieli strażacy z Nowego Sącza. W pierwszej kolejności wyciągnęli na brzeg samochód marki Polonez, który znajdował się na środku zamarzniętego stawu w miejscowości Mostki. Pojazd był kradziony. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Strażacy zabezpieczali również naderwany przez wiatr dach w jednym domów w centrum Starego Sącza, który zagrażał przechodniom. Natomiast w Żeleźnikowej Wielkiej ugasili pożar bacówki.
To były spokojne święta w regionie tarnowskim. Strażacy odnotowali tylko kilka niegroźnych zdarzeń. Niewielki pożar wybuchł w pierwszy dzień świąt w Łowczówku - w domu jednorodzinnym zapaliły się sadze - dzięki interwencji strażaków ogień nie rozprzestrzenił się dalej. Nietypową interwencję mieli także tarnowscy strażacy na Niwce - wyrobisku pożwirowym na terenie gminy Radłów - strażacy ściągnęli z niego dryfującego na krze psa. Zwierze zauważyli mieszkańcy okolicznych domów. Strażakom udało się bezpiecznie złapać zwierzę - pies trafił do schroniska.
Ola Ratusznik/Bartosz Niemiec/MS