2 miliony złotych w niecałe trzy miesiące - to wyzwanie postawione benedyktynkom z podkrakowskich Staniątek. Ta kwota ma być przepustką dla mniszek do ratowania cennych zabytków w opactwie. Siostry, by zrealizować projekt "Wirydarze dziedzictwa benedyktyńskiego" potrzebują wkładu własnego, by móc skorzystać z wojewódzkiego dofinansowania w wysokości 7 milionów złotych. Jeśli się uda, część klasztoru zostanie zaadoptowana na centrum naukowo-badawcze z małym muzeum i biblioteką. Jedną z wielu form wsparcia dla sióstr może być między innymi zakup baranka wielkanocnego. W kuchni klasztornej praca wre...
Posłuchaj materiału Magdaleny Zbylut
Reporterce Radia Kraków udało się zajrzeć do klasztornej kuchni, by podejrzeć skomplikowany proces wypiekania wielkanocnych baranków. "Zaczyna się od ciasta: mąka, cukier, jajka, masło. Ciasto wkładamy do foremek, a te trafiają do pieca na około pół godziny" - mówią siostry i zachęcają do zakupu wypieków.
"W zgromadzeniu jest trzynaście sióstr, najstarsza z nas ma 94 lata. Robimy to przede wszystkim dla Pana Boga. Po to przyszłyśmy do klasztoru. Ale w Staniątkach mamy też świadomość dziedzictwa kulturowego. Chcemy, by ten obiekt naukowo-badawczy wraz z muzeum-biblioteką kiedyś powstał. Kiedyś - w najbliższych latach. Los przedsięwzięcia waży się jednak teraz - w miesiącach" - przyznaje s. przełożona Stefania Polkowska.
Benedyktynki, by zebrać całą kwotę mają czas do końca maja. Wartość całego projektu to 11 milionów złotych.
Baranki wielkanocne można kupić w samych Staniątkach oraz przy klasztorze u benedyktynów w Tyńcu.
(Magdalena Zbylut/ew)