„To nie jest nasze ekologiczne widzimisie” - mówią członkowie stowarzyszenia „Ratujmy Fort Luneta Warszawska”, którzy bronią historycznego terenu przed zabudową dewelopera. Chodzi o grunty u zbiegu al. 29 Listopada i ulicy Kamiennej. Inwestor początkowo planował wybudować tam osiedle mieszkaniowe i biurowiec. Wiadomo już jednak, że będzie musiał zmienić swój plan. Na takie rozwiązanie nie zgadzają się bowiem konserwatorzy zabytków i mieszkańcy Krakowa.
Posłuchaj materiału Dominiki Panek
"Na razie można mówić o dobrej woli miasta. Zostało zorganizowane spotkanie z inwestorem i pozostałymi stronami. Zobaczymy, co zaproponuje inwestor. Tak czy siak mowa o zabudowie zabytku. Mam poważne wątpliwości, czy dopuszczenie tu do jakiejkolwiek zabudowy jest odpowiednim rozwiązaniem" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków jeden z członków stowarzyszenia „Ratujmy Fort Luneta Warszawska”.
To członkowie specjalnego zespołu powołanego przez wiceprezydent Elżbietę Koterbę zdecydowali, że deweloper będzie musiał zmienić swoje plany. "Rozumiem jako przedsiębiorca, że deweloper kalkulował i liczył na zyski. To jednak nie zmienia faktu, że nie możemy stracić tego terenu. Kiedyś zostały podjęte błędne decyzje, plan nie zabezpieczał odpowiednio tego zabytku. Musimy się z tego jakoś wycofać. To nie będzie łatwe" - podkreśla radny dzielnicy Stare Miasto Aleksander Miszalski.
Według nieoficjalnych informacji, deweloper chce wybudować na terenie fosy okalającej fort ogólnodostępny park z atrakcjami dla mieszkańców. Krakowianie, którzy założyli stowarzyszenie „Ratujmy Fort Luneta Warszawska” twierdzą jednak, że to żadne ustępstwo i przyznają, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wykupienie przez miasto gruntów, na których stoi zabytek.
(Dominika Panek/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: