Uporczywe dla mieszkańców dyskoteki na Rynku Głównym w Krakowie dalej się odbywają. W miniony weekend tłumy ludzi imprezowały przed pomnikiem Adama Mickiewicza. Wszystkiemu towarzyszyła głośna muzyka i śpiewy. Dyskoteki odbywają się legalnie, bo są zgłaszane jako zgromadzenia publiczne i nie można ich zakazać. Miasto Kraków jest praktycznie bezsilne. Apeluje do mieszkańców, aby nie brali udziału w wydarzeniach. Mimo to imprezy przyciągają tłumy turystów.
Posłuchaj co mówi Piotr Szpiech z komendy miejskiej policji w Krakowie
- W sobotę odbyło się zgromadzenie. Ono się zawiązało o godzinie 20. O godzinie 1 zostało zakończone. W kulminacyjnym punkcie tego zgromadzenia udział wzięło około 300 osób. Podczas zabezpieczenia w sobotę policjanci nie interweniowali. Również w niedzielę takie zgromadzenie się odbyło. O godzinie 20 zostało zawiązane. Zakończyło się o godzinie 17 minut po północy. W kulminacyjnym momencie tego zgromadzenia udział wzięło około 150 osób. W niedzielę policjanci również nie interweniowali - poinformował Radio Kraków Piotr Szpiech z komendy miejskiej policji w Krakowie.
Antyukraińskie dyskoteki na Rynku. Prawnicy: miasto ma narzędzia, by reagować
Mimo że wydarzenia są uciążliwe dla mieszkańców, policja nie może ich zakazać, bo uderzałoby to w zasadę wolności zgromadzeń. Służby są jednak zobowiązane do kontrolowania przebiegu wydarzeń i pilnowania porządku.
Dyskoteki przy Adasiu. Czy prawo do zgromadzeń jest nadużywane?
Nieoficjalnie w Krakowie mówi się, że w trakcie imprez promowane są antyukraińskie hasła i nastroje.
Kraków chce położyć kres nocnym dyskotekom na Rynku. „To fikcja, a nie zgromadzenie”