Nikt nie lubi drogowych remontów i utrudnień, które w takich miejscach naturalnie się pojawiają, ale zdaniem specjalistów stojącym w korku można nieco ulżyć. Wystarczy w odpowiedni sposób o utrudnieniach informować. Kierowcy stracą mniej nerwów, a skorzystają też i drogowcy, bo nie będą wysłuchiwali tylu narzekań.
Drogowcy głównie rozmawiają z kierowcami poprzez media. A przecież nie wszyscy te media śledzą. Na stronach internetowych komunikaty pisane są językiem urzędowym lub znanym jedynie inżynierom, którego zwykły człowiek nie rozumie. Mamy więc "wymknięcie prawego pasa jezdni południowej", "zamykanie dla ruchu kołowego", nie mówiąc już o osławionych "ubytkach" i "wykruszeniach". Przydrożne tablice informujące lub zapowiadające utrudnienia to rzadkość.
W Krakowie ostatnio pojawiło się ich kilka, ale ograniczają się do lakonicznych stwierdzeń "Budujemy dla Was" lub "W tym miejscu będzie prowadzony remont". Zdaniem Marcina Helbina, specjalisty do spraw PR, wystarczyłby prosty zabieg. "Po pierwsze - wyjaśnić dlaczego, po drugie - poinformować dokładnie od kiedy do kiedy i pokazać, co stanie się po zakończeniu remontu" - podkreśla.
Problem jednak w tym, że remonty często kończą się później, niż planowano. Na to też jest sposób, uważa Helbin. "To jest zasada zwana 'obiecuj mniej, dawaj więcej'. Inwestor wyznacza termin, ale daje sobie pewien margines na wypadek, gdyby prace miały się opóźnić. Informuje o tym kierowców, a potem ewentualnie sprawia im miłą niespodziankę, jeśli prace rzeczywiście zakończą się wcześniej. Ktoś powie, że to oszustwo, ale ja uważam, że niekoniecznie" - tłumaczy Helbin.
Zdaniem specjalisty od PR, urzędy odpowiedzialne za budowę dróg powinny mieć mocno rozwinięte komórki zajmujące się komunikacją z mieszkańcami. Ale podkreśla, że nie to jest najważniejsze. "To nie marketingowcy budują drogi. Najważniejsze, żeby inwestycje były prowadzone rzetelnie i najlepiej w terminie. Jeśli tak nie jest, to nawet stu PR-owców nie pomoże" - dodaje.
Z tym właśnie jest największy problem. Dla przykładu, obie jezdnie ulicy Mogilskiej w Krakowie miały być w pełni przejezdne we wrześniu.... a będą przejezdne dopiero w październiku.
(Maciej Skowronek/ko)