Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Informacja o utrudnieniach lekiem na nerwy kierowców?

Nikt nie lubi drogowych remontów i utrudnień, które w takich miejscach naturalnie się pojawiają, ale zdaniem specjalistów stojącym w korku można nieco ulżyć. Wystarczy w odpowiedni sposób o utrudnieniach informować. Kierowcy stracą mniej nerwów, a skorzystają też i drogowcy, bo nie będą wysłuchiwali tylu narzekań.

Informacja o utrudnieniach lekiem na nerwy kierowców?
fot: Maciej Skowronek


Drogowcy głównie rozmawiają z kierowcami poprzez media. A przecież nie wszyscy te media śledzą. Na stronach internetowych komunikaty pisane są językiem urzędowym lub znanym jedynie inżynierom, którego zwykły człowiek nie rozumie. Mamy więc "wymknięcie prawego pasa jezdni południowej", "zamykanie dla ruchu kołowego", nie mówiąc już o osławionych "ubytkach" i "wykruszeniach". Przydrożne tablice informujące lub zapowiadające utrudnienia to rzadkość.

W Krakowie ostatnio pojawiło się ich kilka, ale ograniczają się do lakonicznych stwierdzeń "Budujemy dla Was" lub "W tym miejscu będzie prowadzony remont". Zdaniem Marcina Helbina, specjalisty do spraw PR, wystarczyłby prosty zabieg. "Po pierwsze - wyjaśnić dlaczego, po drugie - poinformować dokładnie od kiedy do kiedy i pokazać, co stanie się po zakończeniu remontu" - podkreśla.

Problem jednak w tym, że remonty często kończą się później, niż planowano. Na to też jest sposób, uważa Helbin. "To jest zasada zwana 'obiecuj mniej, dawaj więcej'. Inwestor wyznacza termin, ale daje sobie pewien margines na wypadek, gdyby prace miały się opóźnić. Informuje o tym kierowców, a potem ewentualnie sprawia im miłą niespodziankę, jeśli prace rzeczywiście zakończą się wcześniej. Ktoś powie, że to oszustwo, ale ja uważam, że niekoniecznie" - tłumaczy Helbin.

Zdaniem specjalisty od PR, urzędy odpowiedzialne za budowę dróg powinny mieć mocno rozwinięte komórki zajmujące się komunikacją z mieszkańcami. Ale podkreśla, że nie to jest najważniejsze. "To nie marketingowcy budują drogi. Najważniejsze, żeby inwestycje były prowadzone rzetelnie i najlepiej w terminie. Jeśli tak nie jest, to nawet stu PR-owców nie pomoże" - dodaje.

Z tym właśnie jest największy problem. Dla przykładu, obie jezdnie ulicy Mogilskiej w Krakowie miały być w pełni przejezdne we wrześniu.... a będą przejezdne dopiero w październiku.




(Maciej Skowronek/ko)
 

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego