To prawdziwa sensacja. Jak dowiedziało się Radio Kraków, pracownia konserwacji Archiwum Narodowego w Krakowie zajmie się "figielkami fotograficznymi". Była to jedna z rozrywek dwudziestolecia międzywojennego o dość... pikantnym charakterze.
Posłuchaj co mówi Anna Seweryn, kierownik projektu badawczego
"Figielki kupowało się w pakiecikach. Należało oderwać jeden kartonik, skręcić błyszczącą stroną do środka i umieścić w filtrze papierosowym. Po wypaleniu papierosa ukazywał się obraz - często pornograficzny" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Anna Seweryn, kierownik projektu badawczego.
Projekt ma na celu rozpoznanie techniki wykonania, identyfikację treści oraz analizę trwałości obrazu fotograficznego Figielków. To wielkie wyzwanie, bo technika, którą zastosowano nie jest do końca znana. Obraz fotograficzny na większości kartoników jest nieczytelny.
"Przede wszystkim chcielibyśmy zbadać skład Figielków, czy na pewno znajduje się tam żelatyna i związki srebra. Potem sprawdzimy ich trwałość na działanie światła, planowane jest wykonanie dokumentacji fotograficznej w różnych długościach promieniowania elektromagnetycznego. Niedawno się zresztą dowiedziałam się o tym sposobie wywoływania, że jest to kwestia amoniaku w papierosach. Jest coś takiego jak fotografia magiczna" - dodaje konserwatorka.
Fotograficzne Figielki dotrwały do naszych czasów dzięki krakowskiej policji, która je skonfiskowała. Następnie trafiły one do Archiwów Państwowych. W Krakowie jest ich 60 i to jeden z największych zbiorów nie tylko w Europie, ale też na świecie.
(Anna Łoś/ew)