Ceny za dzierżawę stoisk z oscypkami pod Gubałówką są szokująco wysokie. Wyniki przetargu ogłosiło Biuro Promocji Zakopanego. Średnio za jedno stoisko dzierżawca zapłaci prawie 6,5 tysiąca złotych miesięcznie. Burmistrz Zakopanego uważa, że część zwycięzców przetargu po sezonie prawdopodobnie ze stoisk zrezygnuje, bo zarobienie na taki czynsz jest praktycznie niemożliwe.
- Takie ceny wyznaczone są za pół metra lady! - stwierdza w rozmowie z Radiem Kraków Janusz Majcher - Mimo wszystko stoisko pod Gubałówką to bardzo dobry interes, więc przetarg to jedyne normalne rozwiązanie.
Inni z kolei ubolewają nad tym, że dochody ze sprzedaży oscypków w Zakopanem zasilają kieszeni nie baców, którzy je produkują, a handlarzy, czyli pośredników. Andrzej Gąsienica Makowski starosta tatrzański dodaje, że oscypka najlepiej kupować na bacówce, a nie na straganach.
- Rynek powoduje, że ludzie podbijają ceny. Jest spore zapotrzebowanie na oscypek, którego jest określona ilość, tak jak i owiec. Można więc go sprzedać - mówi Gąsienica Makowski - Podnoszenie ceny za czynsz niszczy obraz Zakopanego. Chcemy żeby więcej płacono za produkt, a nie za miejsce, gdzie się go sprzedaje.
[Posłuchaj: ]
Zyski ze stoisk z oscypkami na Krupówkach i pod Gubałówką rocznie około 1,5 mln złotych zasilają budżet Biura Promocji Zakopanego. Pytanie tylko, jakiej jakości oscypki sprzedawane są na deptaku i przy stacji kolejki na Gubałówkę. Zdaniem wielu, aby zarobić na tak ogromne czynsze handlujący sprzedają drogo najgorszej jakości towar. Warto również pamiętać, że niewiele stoisk prowadzą górale - często są to mieszkańcy spoza Podhala.