Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wielkie emocje w hali Wisły. Niestety, bez happyendu

Niemal dokładnie rok temu – 22 listopada 2016 – Wisła także gościła Familę i przegrała po zaciętej walce 75:76. Tym razem sytuacja powtórzyła się. Włoski zespół zapewnił sobie wygraną rzutem w ostatniej sekundzie oddanym przez Amerykankę Jolene Anderson.

Wielkie emocje w hali Wisły. Niestety, bez happyendu
Fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

Krakowianki przystąpiły do tego meczu osłabione brakiem Dominiki Owczarzak. Rozgrywająca "Białej Gwiazdy" w ostatnim ligowym spotkaniu z AZS Poznań zerwała więzadła krzyżowe i nie wystąpi już w tym sezonie. Kontuzja tej zawodniczki to ogromna strata dla trenera Krzysztofa Szewczyka, który na mecze euroligowe ma do dyspozycji praktycznie tylko siedem zawodniczek. Jakby tego było mało, już w czwartej minucie, podczas dynamicznego wejścia pod kosz, na parkiet upadła Jelena Antic. Macedonka opuściła parkiet na noszach i z opatrunkiem na kolanie. Od razu pojechała na badnie USG, które także wykazało zerwanie więzadeł.

Niezrażone pechem koleżanki krakowianki w pierwszej połowie spisywały się znakomicie. Bardzo dobrze broniły, a swój najlepszy mecz w barwach Wisły rozgrywała Cheyenne Parker. Amerykańska środkowa przed tygodniem, w przegranym przez Wisłę spotkaniu w Salamance, nie trafiła żadnego rzutu. Z Familą już do przerwy uzbierała 16 punktów i dołożyła do tego sześć zbiórek.

W pierwszej kwarcie spotkanie miało wyrównany przebieg, a prowadzenie zmieniało się często. O wygranej Wisły 23:20 przesądził niesamowity rzut równo z syreną Magdaleny Ziętary z połowy boiska. W drugiej odsłonie Wisła w zasadzie cały czas utrzymywała prowadzenie, które na koniec mogło wynosić nawet 10 punktów, ale tuż przed końcem Niemka Sonja Greinacher spudłowała w łatwej pozycji, a Cecilia Zandalasini trafiła po kontrataku i zmniejszyła straty włoskiego zespołu do sześciu (34:40).

W trzeciej Wisła na niespełna trzy minuty przed jej końcem objęła prowadzenie 53:45, lecz m.in. trzy celne rzuty rywalek zza łuku sprawiły, że strata Famili przed ostatnią częścią gry stopniała do jednego punktu – 56:57.

Tuż po rozpoczęciu czwartej kwarty przyjezdne odzyskały prowadzenie (59:57). Wisła jednak nie poddawała się i ponownie odskoczyła na pięć punków (68:63).

Końcówka była niezwykle dramatyczna. 19 sekund przed końcem Francesca Dotto wykorzystała jeden rzut wolny i doprowadziła do remisu 72:72. Wisła miała zatem szansę na zwycięski rzut. Maurita Reid jednak nie trafiła, piłkę zebrała Parker, lecz jej również nie udało się umieścić jej w koszu. Za to kontra Famili była zabójcza i zakończona celnym rzutem Anderson.

Koszykarki wicemistrzyń Polski wspierali na trybunach trener piłkarzy Wisły Kiko Ramirez i najlepszy strzelec zespołu – Hiszpan Carlitos.

Krakowianki następny meczu w Eurolidze rozegrają 22 listopada na wyjeździe z tureckim Yakin Dogu Universitesi.

PAP/AD

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany

  • Sylwia Paszkowska z Radia Kraków wyróżniona podczas gali Lodołamacze 2026

  • Węzeł, który "wybacza" błędy kierowcom. Duże zmiany na S7 przed Wszystkimi Świętymi

  • Ktoś chce potajemnie wywozić dzieci ze szkół? Absurdalna teoria wywołała panikę wśród rodziców

  • Bartosz Bocheńczak (Konfederacja): Mimo "wtopy" przy wyborach w Krakowie, wystartuję do Sejmu