Ogromnych emocji doświadczyli ci, którzy w niedzielne popołudnie wybrali się na stadion Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Na pierwszą bramkę kibice czekali co prawda aż do 83. minuty, ale końcówka zdecydowanie wynagrodziła ten czas.
Dla obydwu zespołów było to niezwykle ważne spotkanie, ponieważ porażka mogła skutkować miejscem w strefie spadkowej. Gospodarze przystąpili do gry podbudowani faktem, że z dwóch ostatnich wyjazdów przywieźli cztery punkty. Z kolei Piast przyjechał do Niecieczy, po pierwszej wygranej (z Wisłą Płock 2:1) od chwili, gdy zespół przejął trener Waldemar Fornalik. Można więc było oczekiwać interesującego spotkania. Tymczasem na boisku nie działo się nic ciekawego i dopiero ostatnie minuty dostarczyły ogromnych emocji.
Pierwszy celny strzał kibice obejrzeli w 24. minucie. Była to zresztą najlepsza okazja do zdobycia bramki. Piłkarz gości Joel Valencia przeprowadził rajd, wbiegł na pole karne, lecz nie zdołał – w sytuacji sam na sam – pokonać Jana Muchy, który odbił piłkę nogą.
Gospodarze byli przed przerwą byli nieco aktywniejsi, lecz nie wypracowali sobie ani jednej dobrej okazji bramkowej. Warte odnotowania były tylko dwa strzały – Bartosza Szeligi w 31. i Szymona Pawłowskiego w 42. minucie, z którymi jednak poradził sobie Dobrivoj Rusov.
Początek drugiej połowy należał do gospodarzy, ale ich akcjom brakowało w końcowej fazie precyzji, aby stworzyć realne zagrożenie pod bramką Piasta. Za to goście w 64. minucie mogli objąć prowadzenie po indywidualnej akcji Mateusza Maka. Ten jednak posłał piłkę obok słupka.
Dwie minuty później w polu karnym gospodarzy doszło do starcia Vastimira Jovanovica z Maciejem Jankowskim. Arbiter Szymon Marciniak nie odgwizdał faulu, ale po chwili zdecydował się skorzystać z weryfikacji przez system VAR i podyktował "jedenastkę". Jej egzekutorem był Papadopulos. Napastnik Piasta strzelił jednak słabo i Mucha bez problemu złapał piłkę. To był już trzeci rzut karny zmarnowany przez gliwiczan w tym sezonie. Wcześniej dwóch nie wykorzystał Konstantin Vassiljev.
W 80. minucie Marciniak znowu skorzystał z systemu VAR, tym razem aby zweryfikować zagranie piłki ręką przez Dario Rugasevica. I tym razem, po obejrzeniu zapisu na monitorze, podyktował "jedenastkę". Łukasz Piątek zmylił Rusova i Bruk-Bet objął prowadzenie.
Niezwykłe emocje przeżywali kibice w doliczonym czasie gry. Najpierw, po dośrodkowaniu Aleksandra Jagiełły, Papadopulos zrehabilitował się za zmarnowanego karnego i strzałem głową pokonał Muchę.
Gospodarze jednak nie poddali się. Wywalczyli rzut wolny. Piłkę dośrodkował Roman Gergel, a Śpiączka – również strzałem głową – strzelił zwycięskiego gola. Było to pierwsze ligowe trafienie tego napastnika, od kiedy latem tego roku przeszedł do Bruk-Betu. Na bramkę w ekstraklasie czekał 1199 minut.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Piast Gliwice 2:1 (0:0)
83' Piątek (karny), 90+4' Śpiączka - 90+3' Papadopulos
AD