Biało-czerwoni po raz pierwszy w historii zostali drużynowymi mistrzami świata w skokach narciarskich. Na MŚ w Lahti, w składzie: Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot i Kamil Stoch, wyprzedzili Norwegów i Austriaków. Wcześniej w tegorocznej imprezie na podium stanął Żyła, który był trzeci w konkursie indywidualnym na dużej skoczni. Tajner w rozmowie z Kubą Nizińskim nie ukrywał, że medal indywidualny zdobyty przez Żyłę był dla niego zaskoczeniem.
Zdaniem Tajner skoczkowie w Lahti wypadli na ocenę plus bardzo dobrą, biegaczki i biegacze na miuns cztery, a zawodnicy z kombinaci norweskiej na dostateczną. W Lahti poniżej oczekiwań wypadły biegaczki i biegacze. Justyna Kowalczyk choć bardzo chciała nie wywalczyła medalu w biegu na 10 kilometrów klasykiem. - Liczę na to, że Justyna podczas igrzysk za rok będzie się jednak liczyć w walce o medal. - dodał Tajner.
Zadaniem prezesa PZN bardzo wiele do zrobienia mają natomiast kobinatorzy norwescy, choć i tutaj Apoloniusz Tajner dostrzega światełko w tunelu.
KN