Po strzelaninie na Rynku Głównym w Krakowie wielu mieszkańców może odczuwać lęk i niepokój. "Mamy prawo się bać, ale nadal żyjemy w bezpiecznym kraju" – mówi dr Mariusz Makowski, psycholog z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. W rozmowie z Radiem Kraków wyjaśnia, dlaczego ciągłe oglądanie nagrań z tragedii nam nie pomaga i jak poradzić sobie z trudnymi emocjami.
Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z dr. Mariuszem Makowskim.
Możemy rzeczywiście poczuć się jak człowiek, któremu ktoś wykopał stołek spod nóg i nie wiemy, czy spadniemy na swoje własne nogi, czy skręcimy sobie kostkę, czy coś jeszcze się wydarzy. Dla naszej psychiki trudniejsza jest sytuacja, w której zbiega się tyle czynników powiększających stres i szok. Kraków to miasto kojarzące się jako bezpieczne, spokojne, atrakcyjne dla turystów. W dodatku Rynek Główny, historyczne miejsce, zwykle bardzo zabezpieczone przez straż miejską i policję
– mówi dr Mariusz Makowski.
Psycholog zwraca uwagę, że szczególne znaczenie ma miejsce tragedii. To przestrzeń, którą Krakowianie dobrze znają i do której będą wracać.
– To taki cios w serce naszego poczucia bezpieczeństwa. Tu, w Krakowie, na pewno. A może też dla naszych gości czy turystów. Oni stąd wyjadą, natomiast my tu będziemy mieszkać, będziemy przechodzić przez ten Rynek. Już trochę inny od dzisiaj.
Na żywoStrzały na Rynku Głównym w Krakowie. Są ofiary śmiertelne. Sprawca zatrzymany
„Trochę w naszych głowach się zmieniło. Ale fakty są takie, że żyjemy nadal w bezpiecznym kraju”
Makowski podkreśla, że lęk po dramatycznym wydarzeniu jest naturalny. Przestrzega jednak przed przekonaniem, że jedna tragedia oznacza trwałą utratę bezpieczeństwa.
– Zdarzyły się straszne rzeczy. To jest niewątpliwe. I mamy prawo przeżywać lęk. Ale Polska to bardzo bezpieczny kraju w porównaniu z innymi krajami Europy, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych, czy innych rejonach bardziej niebezpiecznych, gdzie nie można spokojnie wyjść na ulicę wieczorem. Nie zapominajmy o tym, że to jest jednak zdarzenie, incydent. To nie jest tak, że teraz wszystko się zmieniło. Nie. Trochę w naszych głowach się zmieniło z powodu natężenia emocji. Ale fakty są takie, że żyjemy nadal w bezpiecznym kraju.
„Jestem pełen podziwu dla tego policjanta”. Dr Sokołowski o zatrzymaniu napastnika
Po tragedii w internecie pojawiły się nagrania pokazujące dramatyczne wydarzenia na Rynku Głównym. Wiele osób godzinami śledzi kolejne doniesienia, ogląda filmy i szuka szczegółów. Zdaniem psychologa takie zachowanie, choć zrozumiałe, może nasilać niepokój.
– Sam mam wrażenie, że dalej szybciej bije mi serce niż przed południem. Niestety natura mediów, specyfika ich działania jest taka, że są trochę drapieżne w przypadku takich sensacyjnych wydarzeń. Wiemy, że ten temat będzie obecny w mediach przez najbliższe dni. I nam to na pewno nie pomaga. Wystarczy, że dzisiaj dowiedzieliśmy się z różnych filmików, wypowiedzi i zdjęć, co się wydarzyło. Myślę, że więcej nie trzeba. To naprawdę nie jest nam potrzebne.
Psycholog tłumaczy, że za potrzebą nieustannego zdobywania informacji kryje się często próba odzyskania kontroli nad rzeczywistością:
Jest taka nasza tendencja, że martwiąc się, myślimy, że jakoś zapobiegniemy przyszłemu złu albo się na nie przygotujemy. A to nam niestety nie służy. Więc dalsze poszukiwanie informacji, grzebanie głębiej, jest trochę jak drapanie rany.
„Każdy ma swój plasterek na tę ranę”
Jak zatem poradzić sobie z emocjami po sobotniej tragedii? Dr Makowski mówi, że warto szukać oparcia w tym, co daje nam poczucie bezpieczeństwa. Dla jednych będzie to obecność rodziny i przyjaciół, dla innych wiara czy wspólnota.
– Rana już się zdarzyła. Opatrzmy ją plasterkiem. Każdy ma swój inny plasterek na tę ranę. Są osoby, które znajdą go wśród bliskich. Bliscy dają oparcie, dają poczucie bezpieczeństwa. Wspólnota. Są osoby wierzące, które mogą się odwołać do sfery absolutu i do swoich opiekuńczych świętych. Każdy ma jakiś plasterek i warto dzisiaj z niego skorzystać.
Miasto Kraków uruchomiło całodobową pomoc psychologiczną dla osób, które potrzebują wsparcia po strzelaninie. Pomoc zapewnia Ośrodek Interwencji Kryzysowej.
Kraków uruchamia pomoc psychologiczną po wydarzeniach na Rynku Głównym
Można skontaktować się z nim telefonicznie pod numerem 12 421 92 82 lub osobiście zgłosić się do siedziby ośrodka przy ulicy Radziwiłłowskiej 8b w Krakowie.